Rowerem przez Chiny

„Ptak Złotego Wiatru czyli 7000 km samotności” na chińskim rowerze
tak wyglądał kiedyś tytuł … jednak .. wydawnictwo zadecydowało o zmianie i od 2 grudnia 2009.. można ją kupić w księgarniach pod już-nie-tak-bardzo tajemniczym tyłem :-)

Galeria znajduję się TUTAJ … zapraszam [powoli powstają opisy do zdjęć .. proszę o tzw. cierpliwość]

Jakub Papuga czytał fragmenty książki na antenie Radia Merkury w Poznaniu. Kiedyś była do posłuchania Tutaj (strona radia).

okladka

border2

Podziel się z innymi:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

46 Comments

  1. dudi
    Grudzień 16

    czyli nie można już ściągnąć tamtej wersji w pdf? jednak bardziej mi odpowiada tamta szata, jakaś taka milsza;)

  2. Tomek
    Grudzień 18

    To juz 2 raz mam przyjemnosc czytac relacje z podrozy do Chin Wietnamu i Kambodży …relacja z podróży to pewnie za malo powiedziane…po prostu opowieść („książka” ??)… I po raz drugi szczerze zazdroszcze i jestem pod duzym wrazeniem. Licze ze mimo podeszlego wieku jeszcze kiedyś w życiu zdobede sie na odwage, i zorganizuje podobna wyprawe….Z przykroscia powiem ze ta wersje ściągnąłem z www …. jednak inne, nastepne juz na 100 kupie :). Pozdrawiam, życząc udanego życia :) Tomasz, Toruń

  3. dudi
    Grudzień 24

    a ja ją właśnie kupiłem i nie żałuję :) będzie wspaniały prezent, do którego się chyba dorwę jako pierwszy ;) a może i zapalnik do kolejnej mojej podróży :)

  4. Piotrek
    Styczeń 2

    ech… szkoda, że już nie można pobrać w formie pdf :( Bardziej taka sentymentalna była tamta wersja. Dostałem ją w wersji drukowanej od koleżanki jako prezent. Teraz chciałem ją mieć na komputerze i pech. Gratuluje autorowi, bo teraz po takiej przygodzie, kiedy juź wydał książkę, zarobi nią na kolejną podróż, oby też na rowerze. Pozdrawiam. P.s. Tylko po zazdrościć takiej podróży

  5. Michał
    Styczeń 7

    Lecz swoje rany na księżycu Robb za taką cenę jaką zapłaciłem za tę wzruszającą opowieść.Jestem zdegustowany i zniesmaczony.Brak spójności i składni.Jednym słowem groch z dżemem!NĘDZA!!!Czekam pańskiej opinii na ten temat.Przeczytałem wiele książek podróżniczych i dziwię się że podpisał się pod nią Wojciech Cejrowski.Wiele podróżuję rowerem panie Robb.jest parę ciekawostek w pana opowiastce.Mam zamiar się tam wybrać i to już niebawem i przekonać się na własnej skórze jak tam jest lecz mimo wszystko życzę wysokich lotów i długich osiągów w dalszych wyprawach.Być może że kiedyś nasze szprychy się skrzyżują.Tymczasem pa!

  6. bighunter
    Styczeń 11

    Michal nie moge sie z Toba zgodzic. Dobrze ze przeczytales wiele ksiazek podrozniczych. Ja tez juz kilka kartek z tematyki podrozniczej mam na koncie. Widzisz wiele ksiazek podrozniczych jakie sie ukazuja pokazuja jakie sa miejsca odwiedzane przez autorow, co przezyli, co robili etc. Powiem Ci ze nie dziwie ze Cejrowski podpisal sie pod nia obiema rekami. A wiesz dlaczego? Bo ta ksiazka jest troszke inaczej napisana niz standardowe ksiazki czy dzienniki podroznicze. Tutaj nie ma zawiele opisow działan odwiedzanych miejsc i tego wszystkiego o czym pisalem wczesniej. Tu jest, tak ja odebralem ta ksiazke napisane JAK. Jak podroz wplywa na czlowieka, na jego mysli. Pokazuje raczej intymna strone i idee podrozy Robba niz to co widac bedac spotkana osoba na drodze podroznika. Mowisz brak skladni i spojnosci… A czy mysli i przemyslenia sa zawsze skladne i spojne? Wg mnie nie sztuka jest napisac piekne porownanie homeryckie na pol strony 10 razy przemyslane czy aby na pewno brzmi pieknie. Ja w tej ksiazce spotkalem sie myslami wedrujacymi w glowie autora i za to ta ksiazke podziwiam.

  7. Marcin K.
    Styczeń 13

    Wielki dzięki za książkę. Dotarła do nas bez problemu. Ania już ja zdążyła
    przeczytać (bardzo jej się podobała, mówi ze lepiej się jej ja czytało niż
    książki Cejrowskiego). Ja planuje sobie najbliższy weekend na czytanie. Dotarły
    do nas wieści, ze w naszych skromnych leszczyńskich księgarniach książka jest
    już dostępna a w gminie, w której pracuje Ania kupiła ja gminna biblioteka.

  8. Piotr J.
    Styczeń 19

    Robert właśnie skończyłem czytać twoją książkę o podróży ;) natchniony twoją drogą zastanawiam się nad podróżą rowerem przez Kambodżę ;) jeśli używasz GG podaj mi nr chciał bym ci zadać kilak pytań jeśli to możliwe ;)

    pozdrawiam
    Piotr

    p.s. wszystkiego dobrego w nowym roku ;)

  9. Bartek K.
    Styczeń 19

    Witam!
    Jestem świeżo po lekturze Twojej książki-Rowerem przez …..Ciekawym co tam u Ciebie teraz się dzieje w życiu?
    Może następna książka!?
    A tak ogólnie moja żonka pochodzi z rodu Maciąg—może to jakieś wspólne korzenie?
    PEŁEN SZACUNEK!!
    Bartek K.

  10. Styczeń 19

    …bardzo identyfikuje się z Twoimi przeżyciami opisanymi w książce „Rowerem przez Chiny..”.

    W maju wyruszam w podróż, to będzie moje kolejne wyzwanie. Zaczynam we Władywostoku, pojade przez Japonię i Chiny, dalsza droga bliżej nie znana.

    Jeśli będziesz kiedyś w Warszawie, chętnie zjem spotkam się z Tobą i porozmawiam.

    Powodzenia gdziekolwiek jesteś!

    Paweł

  11. lilka
    Styczeń 22

    Drogi Robercie!
    Uważam,iż Panu Michałowi należą się gorące przeprosiny:)Wszak przemocą zmusiłeś Pana Michała do kupna napisanej przez siebie książki (ogołociwszy tym sposobem jego portfel do cna) i tak samo zmusiłeś do czytania owej „NĘDZY”.Bij się w piersi o nikczemny!Twoja wina!
    Jestem pod wrażeniem Michałowego komentarza,jego poziomu kultury osobistej i elokwencji:)Myślę,że z takim oświeconym umysłem będzie mógł wkrótce stać się mistrzem retoryki..a może i mistrzem pióra?Wszak wiele książek podróżniczych w życiu swym przeczytał (a i podróżuje niemało to i pewnie swoją własną wydać zdoła.HM..hm..

    Zrobiłeś kawał dobrej robótki Robb i szacuneczek za to:-)Mam nadzieję,że na tej jednej książce się nie skończy i poczytamy o Waszych wyprawach.Dzięki za inspirację!

  12. marta
    Styczeń 22

    Dobrze powiedziane:)Nie mogę doczekać się waszej kolejnej książki!

  13. Aneta
    Luty 2

    Po lekturze…
    Witam i chciałam tylko tak na gorąco po przeczytaniu książki napisać kilka słów (miałam się uczyć do testu z angielskiego, ale lektura okazała się ważniejsza). Książka zrobiła na mnie niesamowite wrażenie i aż odechciało mi się jechać do Grecji (z tak zwanego ,,lustra”), chociaż pierwszy raz wyjeżdżam na taki wyjazd zorganizowany. Zrobiło mi się jednak głupio i poczułam się jakaś taka z cyklu ,,warszawka”, a na pewno do takich osób nie należę.
    Tekstym które pojawiają się w książce Roberta są niesamowicie dogłębnie ukazujące naszą głupotę w podążaniu za czymś i ku czemuś…. I przyznałam sama, że należę do grona tych osób, choć kiedyś było inaczej i wtedy NAPRAWDĘ CZUŁAM SIĘ SZCZĘŚLIWA.
    A jeden fragment z książki: Najważniejszy w Podróży jest czas w niej spędzony. Własna jakość, a nie nazwa twojej kurtki, ilość przerzutek czy lekkość ramy………dla mnie jest chyba tym najbardziej trafnym w ocenie obecnych czasów i obecnych ludzkich ,,wymogów”.
    Pozdrawiam serdecznie i czekam na kolejne Takiego formatu książki. Zdjęcia również zapierają dech w piersiach.

  14. Andrzej M
    Luty 6

    Cześć Właśnie skończyłem czytać Twoją książkę o podróży przez Chiny…Laos. Nie wiem co napisać…Książka znakomita, potęga, Pałkiewicz przy Tobie to nudziarz, tyle że wystraszyłem się trochę. Nie min i nie bomb, ale nędzy którą być może tam zobaczę (wybieramy się Do V/L/Kam w tym roku). W sumie zasmuciła mnie ta książka, ale może dlatego że nasączyłeś ją swoim smutkiem z wiadomego powodu…Mam nadzieję że zobaczę tam trochę szczęśliwszy świat. Pozdrawiam i jeszcze raz gratuluję, znakomity styl, piekna przygoda, mocny jesteś, ciężko to wszytko sobie nawet wyobrazić:-) Andrzej M

  15. Luty 9

    Drogi Robercie
    Super książka, bardzo dziękuję że ją napisałeś!
    Przeczytaj koniecznie Powiedział mi wróżbita by Tiziano Terzani, o ile jeszcze nie znasz oczywiście.
    Mnie strasznie pomaga On zrozumieć religię i kulturę Azji Pd-Wsch.
    Sama jestem strasznie zauroczona Tajlandią, Birmą i Laosem.
    Jasne że żeby tam się czuć dobrze trzeba rozumieć tych ludzi i cenić wartość poznawania i cieszenia się czasem tam spędzonym.
    Jak Ci się żyje w UK. Ja mieszkałam tam w latach 90ych przez 8 lat i trochę tęsknię (w Nottingham). Trochę brakuje mi teraz,bo obecnie jestem w Łodzi i niestety polska rzeczywistość trochę przybija. Jestem samotną matką 6letniej dziewczynki, mam 40 lat.
    Strasznie się cieszę że jesteś szczęśliwy, że masz Anię. Że mimo złych doświadczeń nie poddajesz się to też wartość Twojej książki że o tym piszesz (ludzie zwykle nie chcą tak otwarcie pisać o bólu spowodowanym przez nieszcześliwą miłość)

    Proszę pisz więcej.. książek z Twoich podrózy, amoże napiszesz coś o życiu w UK?

    Gosia

  16. Justyna
    Luty 9

    Ahh lepszy od _Pałkiewicza?> Co Ty powiesz?>;) braawo lepszy od Pałkowicza./././Lepszy od Cejrowskiego! Pozdro powodzenia a jak widze pan Robb usunał mój komentarz ;) Jednak sie nie myle krytyka boli./..A na to nie był pan przygotowany^^

  17. Luty 9

    usunąłem krytykę ? hmm .. pamiętam, że usuwałem kilka dni temu jakiś obraźliwy tekst coś o „syfie” itp. napisany przez jakieś zazdrosne dziecko Neostrady. Krytyki czy komentarza raczej nie pamiętam. Pozdrawiam

  18. Tomek
    Marzec 4

    jakby to powiedział mój dzieciak : ” no, no, no super, super”
    jakby powiedzieli chłopy z mojej wsi : ” no twardy chłop, nie miętki”
    osobiscie: „wielki szacun dla Autora”.

    ps. przeczytałem od kopa, na raz;)

    pozdrawiam,

  19. Marzec 6

    Przed chwila przeczytałem książkę jednym tchem. Wypożyczyła ją moja mama z miejskiej biblioteki. Wcześniej też przeczytała fragmentami ja moja babcia. W końcu z chęcią przeczytałem ją i ja. Podróżami interesuję się – choć do tej pory byłem tylko na Ukrainie i na Węgrzech. Dotychczas najwięcej podróżuję po Polsce ( w wakacje 2008 udało mi polskimi pociągami przejechać ponad 34 000 km na trasach z Krakowa nad morze – co prawda będąc w pracy jako konduktor wagonów sypialnych ale pracowałam z zamiłowania do kolei i podróży) Poznaję także najbliższą moja okolice podczas pieszych wypraw… ale nie o tym chciałem napisać rozpisując się już chyba za bardzo… Przede wszystkim chciałem pogratulować autorowi przebytej trasy i przeżytych przygód. Wydaje mi się , że najważniejsze w podróżny Roberta było to że starał się poznać ludzi, ich problemy trud codzienności. Mimo że nie przeczytałem zbyt wielu książek podróżniczych ( m.in. Autostopem w Świat Kingi i Chopina) to mogę szczerze powiedzieć że książkę Roberta zapamiętam. Gratuluję jeszcze raz pomysłu na życie. Życzę jeszcze wiele przygód na podróżniczym szlaku…
    Z pozdrowieniami Karol z Radomia

  20. franek
    Marzec 9

    cześć

    gratulacje – w końcu udało się ją wydać. żona kupiła mi ją na urodziny. przeczytałem od deski do deski.

    pozdrowienia od Izy i Franka (pamiętasz warszawski Tarchomin w dniach odbierania „podróżnika roku”? ;-)

  21. Mariusz
    Marzec 9

    Właśnie skończyłem czytać. To na pewna inna książka podróżnicza od tych do zwiedzania. Czynnik emocjonalny i ludzki to jest to co lubię najbardziej, dziękuję :)

    Pozdrawiam serdecznie, do zobaczenia być może na trasie!

  22. Paweł
    Kwiecień 8

    Hm.. Zabawne, dostałem ją od siostry – po powrocie, która jadąc w tamte rejony zabrała ją do samolotu, obejrzałem zdjęcia sióstr (by były tam dwie) wysłuchałem relacji, wszystko tak samo, podobnie, ciekawie. Świetnie, że masz, znalazłeś swoją drogę! Super! Byłem niedawno w Belize, gdzieś są czasami podobieństwa, analogie w twarzach ludzi. W codzienności.
    Pozdrawiam!

  23. Dorka
    Kwiecień 14

    Cześć Rob!!!
    Nareszcie przeczytałam podróżnik i ciągle we mnie jakieś emocje i rozmyślania.A tak w ogóle to dostałam Twoją książkę od Joli, strasznie fajny prezent mi zrobiła. Czytałam w pracy nie zważając na klientów, trudno, siła wyższa. Koleżanka zaglądała przez ramię i zachwycała się zdjęciami.Pożyczę jej, nie bedę wiśnia. Cóż mogę napisać, po prostu gratuluję jak nie wiem co i podziwiam siłę, wiarę i talent. Dumna też jestem z Ciebie, a poza tym tak zwyczajnie się cieszę, że Ci się udało, powiodło, że ta kręta i cholernie trudna droga zawiodła Cię do miejsca w którym jesteś teraz. Życzę pięknych podróży, niezapomnianych wrażeń i szczęścia w małym i wielkim wymiarze. Z serdecznymi pozdrowieniami z Lubina – Dorka.
    P.S. Pozdrowionka dla Ani!

  24. Marta
    Kwiecień 14

    Hej!
    Ja tez się ciesze, że kupiłam i przeczytałam.
    w końcu to mój wybór, żeby kupić był (na lotnisku,wiec wszystko było tam drogie ;-) a jeśli chodzi o komentarz.Coz – super foty, ciekawe przemyślenia, ale szczerze mówiąc jak dla mnie, szczególnie jak na książkę z serii podróżniczej była ona ciutke nazbyt ekshibicjonistyczna… tak bardziej do grona „jak poprzez drogę uleczyć swój ból…”, ale skoro tym chciałeś się Robert podzielić i jeśli to właśnie ludzie chcą czytać. to niech tak będzie….

  25. azja
    Maj 12

    dzięki za to,że wydałeś swoje zapiski:-)zaczęłam czytać w trudnym dla mnie okresie … i czytam nadal,teraz wolno,zeby nie skończyć za szybko:-) oczywiście nie wytrzymałam i zajrzałam na ostatnią stronę,więc mogę się teraz delektować.fajnie,cudnie i bardzo budująco dowiedzieć się,ze są na świecie tacy ludzie którzy patrzą na świat i ludzi przez te same okulary,powodzenia

  26. Beata
    Maj 13

    Książka mnie rozczarowała! Liczyłam ,że będę się nią delektować i delektować,a tu nagle koniec,który zaskoczył mnie i zostało uczucie niedosytu. Jeśli pisze się tak lekko ,przystępnie i ciekawie to proponuję odrobinę dłużej… Nie wszyscy osiągają nasycenie już po 170 stronach.
    Poszukam czegoś nowego tego samego pióra.

  27. Monika
    Sierpień 10

    Książka czyta się szybko, ale nie rzuciła mnie na kolana. Dla mnie ciut za mało atmosfery miejsc, które odwiedziłeś (czym np. nasycone są książki W. Cejrowskiego).
    Bodajże Szurkowski zapytany co najlepiej pamięta z przejechanych kilometrów odpowiedział, że przednie koło. Jest tu pewne podobieństwo.

    Łatwo krytykować. Wiem :) Ale co powiesz na to żeby Twoja podróż nie ograniczała się tylko do pędu na przód, ale częściej była przetykana przerwami w drodze. Bo to są najciekawsze fragmenty.

    Pozdrawiam i życzę powodzenia.

  28. pawelc
    Sierpień 30

    Brawo Robb !
    Dzieki za kawał dobrej lektury, świetne zdjęcia oraz marzenia o podobnej wyprawie.
    Podziwiam za szczerość, otwartość, świetnie piszesz o tym co czujesz (choć może będąc w trudnej sytuacji łatwiej przelewać myśli na papier).
    Co ty byś chłopie wtedy zrobił bez tego roweru, zwariowałbyś chyba?

  29. Luty 23

    kupiłem kilka dni temu w Empiku. W piątek jechałem pociągiem do Poznania, wziąłem ją do ręki w okolicach Piły, bo znudziła mi się muzyka, której słuchałem. Dwie godziny jazdy i musiałem odłożyć, bo czas był wysiadać. Gdy dotarłem do pokoju w hostelu natychmiast doczytałem do końca – pozostałe 15 stron. To jest jedyny minus tej książki. Plusów znalazłem tak wiele, że nie jestem w stanie ich wszystkich wymienić. Może krótko… Ta książka tak wciąga, że aż żal ją odkładać po skończeniu. Niektórzy powyżej piszą, że „brakuje opisów”, informacji o mijanych miejscach. Czytając tą książkę odniosłem wrażenie, że tak naprawdę nie o to w tym wszystkim chodziło. Autor, Robb, opisał swoje myśli. Sama podróż była jakby efektem pewnych wydarzeń (kto czytał wie o co chodzi). Opisał swoje przemyślenia dodając szczegóły dotyczące wyprawy i zrobił to perfekcyjnie. Powodzenia Robb

  30. Anka
    Luty 23

    Książka rewelacyjna, zatraciłam się w niej bez opamiętania. Dająca do myślenia…
    marze o takiej podróży…
    pozdrawiam i czekam na kolejne…

  31. tere
    Marzec 7

    Przeczytałam , hm… i czytam od nowa :)
    ..a wpadła mi w ręce w momencie kiedy zaczynałam wątpić w ludzi i przygniatały mnie przykre doświadczenia.
    Dzieki ,że podzieliłeś się „kawałkiem” :) Siebie i tych wszystkich dobrych ludzi spotkanych po drodze.Dzięki za tą książkę :-).
    Niewiarygodnie dużo pozytywnej siły,odwagi i inspiracji dodaje fakt ,że warto się ciągle starać bo wciąż istnieją dobrzy ludzie.
    ..I wspaniale wiedzieć ,że są inni którzy patrzą przez takie same szkła na świat :)
    Pozdrawiam serdecznie i życzę wielu wspanialych dróg.

  32. Agata
    Marzec 10

    Hej! Kupiłam Twoją książkę komuś, kto był mi bliski, ale już nie jest. Żal jeszcze tyłek ściska, ale jak mawiał Wołodyjowski: ” Nic to Baśka…” Przeczytałam szybko zanim zapakowałam i… cała masa znajomych i przyjaciół dostała ją na urodziny, imieniny, pod choinkę. Dzięki wielkie!!! Za książkę, za opowieść, za nadzieję, że będzie dobrze. Bo przecież będzie…? Pozdrawiam!!! :)

  33. Dominik
    Marzec 12

    Szacunek, książka świetna, podróż niesamowita, szerokiego jedwabnego szlaku – czekam na relacje!!!

  34. Wojtek
    Marzec 22

    Przeczytałem wersję *.pdf – rewelacja, nie tylko dzięki opisowi krajobrazów i relacji z ludźmi, ale także przez wzgląd na przemyślenia. Miałem podobną motywacje do jazdy na rowerze (może dlatego książka utkwiła mi szczególnie w pamięci), w końcu razu pewnego nie wytrzymałem, spakowałem sie i dojechałem do Wenecji.

  35. Ania
    Kwiecień 14

    Książkę przczytałam jednym tchem dopiero teraz bo dopiero od niedawna interesuję się kierunkiem azja od-wsch a gł.chiny i czytam wszystko w tym temacie /jadę do Chin jesienią br/.Ostatnio zauroczyła mnie „Jadę sobie” Marzeny Filipczak napisana jakby przez faceta bo Twoje podejście do tematyki podróżniczej odbieram jako bardzo wrażliwe,uduchowione i jakby kobiece.
    Szkoda,że tak mało takich facetów chodzi po świecie !!!
    Dla mnie książka jest poradnikiem przygotowującym jedynie pod wzgl.psychologicznym do podróży – zaszokowała mnie róznorodna i skrajna mentalność ludzi.
    Dobrze,że jadę z BP bo przyznaję,że nieco mnie nastraszyłeś przed kontaktami z autochtonami.Pozdrawiam!

  36. Kwiecień 23

    Świetna książka, emocjonalna, ciekawa. Cudownie, że możesz realizować swoje pasje. I pisz, pisz…
    Dobrej drogi Jedwabnym Szlakiem!

  37. robb
    Czerwiec 12

    Bardzo dziekujemy :-)

  38. Ania
    Czerwiec 20

    Dobre. A jako uzupełnienie proponuje książkę Eriki Warmbrunn „Gdzie kończy się droga”. Robb, powinieneś ją znać?
    Pozdrowienia
    Ania

  39. Magda
    Czerwiec 25

    Dziękuję że pokazałeś mi Robercie jak żyć.. że urzeczywistniłeś ( w tym przypadku spisałeś) swoją duszę, co tak bardzo mi pomogło:) Takie może uziemienie swych uczuć jest też bardzo potrzebne..

    Czekam na kolejną książkę!:D

  40. Robert R
    Lipiec 20

    Witaj.
    Pzeczytalem Twoja ksiazke po powrocie z Kambodzy i z Tajlandii. Moim kolejnym pragnieniem jest wrocic do Kambodzy oraz zobaczyc Laos i Birme. Do Chin mnie nie ciagnie – to przez ten ich komercjalizm, to nastawienie na pieniadze. I sposob bycia – glosny i agresywny. Takich spotkalem i troche sie zrazilem.

    Tez podrozuje rowerem i pisze tylko dla siebie.
    Bardzo dobra ksiazka jak na kogos zaczynajacego pisac dla swiata. I piekne zdjecia choc wolalbym ich wiecej w ksiazce zobaczyc.

    Poniewaz pracuje dla wydawnictw ksiazkowych to jednak sugerowalbym inna polityke wydania tej ksiazki. Juz za pozno ale moze na przyszlosc. Wiecej zdjec oraz mapka bardzo by wspomogly te ksiazke. Ksiazka jest troche z droga jak na te ilosc tresci oraz zdjec. Papier jest b dobry… ale lepszy bylby… gorszy papier (co obnizy koszt ksiazki) i wtedy mozna powiekszyc jej objetosc.

    Licze ze Twoje nastepne ksiazki beda mialy wiecej opisow chwil, spotkan z ludzmi i spostrzezen tych rzeczy, ktorych nie spotykamy w naszej codziennej rzeczywistosci. Dzieki takim opisom nasze serce wyrywa sie d przodu. Delikatnie zgodze sie z krytykom Michala – bo czuje ze tego mu zabraklo… i mi tez. Nie jestem Twoim znajomym i nie jestem juz mlody (37 lat) wiec moge byc bardziej obiektywny. Tez jezdze rowerm po swiecie i wiem ze mozna lepiej przekazac to co sie widzialo.

    Ksiazka super! Ale przeczytalem ja w 2 wieczory :-(
    Sugestia dla wydawnictwa – niech wymusi na autorze wiecej tresci i zdjec :-)

    Pozdrawiam i zycze szczeci w podrozach.

  41. Kas
    Wrzesień 13

    Książkę czyta się jednym tchem, po 7000 km sama byłam fizycznie i psychicznie zmęczona. I ta myśl – 120 zł radochy, bólu, potu łez, ale przede wszystkim radochy, że mogę, jak tylko zechcę, to mogę wszystko!
    Pomiędzy chińskie szprychy chińskiego roweru wplecione wątki osobistych przemyśleń, tragedii…Ot, historia otaczająca szaleńca. Po przeczytaniu się pierwszych stron… pojawiają się w głowie własne odczucia, które gdzieś tam się przeżyło.. no i tak kibicuję obcemu facetowi na krańcu świata z jeszcze większym zapałem, boli go kolano, mnie też, on kaszle i mi tez się jakoś na kaszel zbiera, choć jestem zdrowa.
    Czasem ma się ochotę powiedzieć, ba! krzyknać, chłopie dokończ to zdanie. Hej, a co się tam dalej stało. Czasem się czyta, jakby właśnie ktoś zabrał lub darował parę stron/dni, jak to było z kilometrami na trasie.
    Przygoda życia, mimo pewnych strat, zdecydowanie na plusie całościowo – przynajmniej z perspektywy czytelnika. Gość miał parę razy pecha, ale i niesamowite szczęście też. Wrócił cały, odchudzony o kilogramy, ale pełny doświadczeń, których inni będą mu zazdrościć.
    Książka porusza, zadziwia, rozbawia, wzrusza, wywołuje mnóstwo emocji. Jest w niej tyle niedopowiedzeń, luk, zaczętych, a nieskończonych wątków, ale…wczuwając się w rolę podróżnika, można je sobie dopowiedzieć samemu lub zwyczajnie pozostawić takimi, jakie są. Książka zmusza do myślenia. Zmieniając punkt siedzenia, totalnie odmienia się nasz punkt widzenia – można się zastanawiać w ciepłym domu wieczorem, w co się ubiorę jutro do pracy, popijać wino, oglądając tv, a można z tubylcami na dalekim wschodzie ;P kosztować kolejne regionalne piwo, próbując na migi opowiedzieć „obcym” swoją historię…
    Jednym słowem – wow!

  42. robb
    Październik 17

    Późno ale szczerze – bardzo dziękuję!

  43. MG
    Grudzień 27

    Przeczytałem książkę i muszę dorzucić parę krytycznych uwag do tego oceanu miodu. Kupując „Rewerem przez Chiny, Wietnam i Kambodżę” oczekiwałem (zgodnie z tytułem) większej ilości refleksji dotyczących oglądanej przez autora rzeczywistości. Tymczasem otrzymałem raczej opis przeżyć wewnętrznych, a podróż czasem wydaje się dla nich tłem. Pisze Pan o „szeroko otwartych oczach” natomiast odniosłem wrażenie, że Pana pole widzenia ograniczało się, jak już ktoś wyżej napisał, do własnego roweru. Ciężko jest mi wyobrazić sobie jak przejeżdżając 3500 km można ograniczyć się do ledwie stu stron.
    Czytając tak osobiste wyznania, ustosunkowujemy się do autora emocjonalnie, a także podejmujemy się jego oceny. Moja ocena nie zawsze była pozytywna i być może dlatego mój komentarz nie jest do końca sprawiedliwy.
    Pozdrawiam i życzę dalszych, wspaniałych podróży.

  44. robb
    Grudzień 27

    MG
    Bardzo dziękuję za te wszystkie słowa.
    Nigdy nie ukrywałem, że ta książka powstała przez przypadek. Fakt, jest skromna w ilości bo nie wszystko co wtedy pisałem nadało się do publikowania.
    Pewne strony i rozdziały pozostały i pozostaną prywatne.

    Komentarz jest jak najbardziej sprawiedliwy. Subiektywny i uczciwy i bardzo za to dziękuję.
    Mam nadzieję, że najnowszą książką się nie rozczarujesz :-)

    Pozdrawiam serdecznie
    R

  45. Kartezjusz
    Kwiecień 9

    Troche nie chronologicznie, ale zasiadam do łyknięcia „rowerem przez chiny…”, po indiach jestem ciekaw jak było za „pierwszym razem”!

  46. Anka
    Wrzesień 14

    Po ‚Tysiącu szklanek herbaty’ wlasnie połknęłam tę książkę. REWELACJA!!! Bardzo dziekuję za te miłe chwile. Gratuluje odwagi na taką podróż i odwagi na napisanie o tak osobistych uczuciach i przeżyciach. Utwierdził mnie Pan, że można sie podnieść nawet po głębokich rozczarowaniach. Pozdrawiam ciepło Pana i Panią Anię!

Dodaj komentarz

Or

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Anti-Spam Quiz: