Tysiąc szklanek herbaty

***Maj 2013***
Podróżnicza książka roku festiwalu MadiaTravel
Książka wyróżniona w konkursie Magellana
oraz nagrodzona nagrodą Travelera National Geographic 2012
***

Jest. Powstała. W bólach jak zawsze, ale chyba na tym to polega :-) Chyba, że ma się lekkie pióro i dużo dyscypliny. Choć nie, już pamiętam dlaczego było ciężko – używam tylko 4 palców gdy piszę na klawiaturze! Tak . .to o to chodziło :-)

Tysiąc szklanek herbaty . .skąd taki tytuł? Na całym jedwabnym Szlaku to właśnie herbata była wspólnym mianownikiem. Zaraz obok gościnności, ale wyobraźcie sobie dobry tytuł z „wszechobecną gościnnością” który nie byłby kiczowaty … hmmm.

Książka ma swoją premierę rok po tym jak na korytarzu Nowohuckiego Centrum Kultury, w przerwie festiwalu Trzy Żywioły, podszedł do mnie Bardzo Miły Grzegorz z wydawnictwa i powiedział tylko – chcieli byśmy wydać Twoją nową książkę. Inny kolega, Piotr pokazał mnie palcem i tak Grzegorz wpadł na Roberta … i tak się to zaczęło.
Była jeszcze Ania która trzymała mnie za rękę i Ewelina, która pilnowała Grzegorza by za dużo „mi nie naobiecywał” :-) czy jakoś tak :-)

Do czerwca nie wiedziałem czy pisać „już” czy czekać aż zatęsknię. Podpisaliśmy umowę, podsunęliśmy wydawnictwu pomysł na jeszcze jedną książkę, tym razem Podręcznik Przygody Rowerowej, ale o tym będzie w maju . .gdy już będzie na półkach księgarni …

W lipcu przyszła wielka blokada i zwątpienie. Na szczęście z pomocą przyszli przyjaciele. I ich dom na mazurach zamieniony chwilowo na Dom Pracy Twórczej. To było to! Żurawie, bociany, komary i zielona trwa i po 8 stron dziennie pisanych tymi 4 palcami :-), ale o to była. Nowa książka, która nie tylko miała być jeszcze lepsza niż poprzednie, ale i inna pod każdym książkowym względem. Inny kształt, duże zdjęcia, dużo skanowanych roślinek i etykiet.

I jest :-)
Leży obok.
I trochę straszy … promocją i oczekiwaniami.
Zobaczymy

Pozdrawiam(y)!
Tysiąc szklanek herbaty - okładka
Tysiąc szklanek herbaty - środek

Blog z Jedwabnego Szlaku jest TUTAJ

Kilka recenzji:
Lektury reportera (1)
Lektury reportera (2)
MUMAGStravels
Daleko nie-daleko

i fragment audiobooka

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

Skomentuj przez FB
Podaj

24 Comments

  1. 3/12/2012
    Reply

    Ciekawie napisane ;) Ogółem fajny blog …

  2. robb
    3/22/2012
    Reply

    Dzięki Franc ;)

  3. KRZYSZTOF
    4/12/2012
    Reply

    Witajcie Aniu i Robert!
    Tak, więc kupiłem „Tysiąc szklanek herbaty”, właśnie przeczytałem i nie mogę sobie odmówić, ot tak „na gorąco”, swojego komentarza.
    Zacznę może od rzeczy, które nie wzbudzają we mnie zachwytu. Po pierwsze. Format książki – nie do przyjęcia! Kompletnie niepraktyczny, ani do półki z książkami, ani wygodny do czytania. Fatalne wyważenie, najzwyczajniej utrudnia lekturę. Nie wiem, kto podsunął pomysł z tym „oryginalnym” formatem, lecz z przykrością stwierdzam, że „Tysiąc szklanek herbaty” nie zajmie w mojej bibliotece należnego jej miejsca (grzbietem) obok Twoich książek, tak jak sobie na to zasłużyła. Będzie, więc stała (o zgrozo!) – w pionie!
    Swoją drogą, ogromna szkoda, że „Tysiąc szklanek…” nie została wydana, ( chociaż w części nakładu) w twardej oprawie. To zupełnie inna jakość dla każdego miłośnika literatury.
    Mam również zastrzeżenia, co do publikowanych w książce zdjęć. Rozumiem fascynację portretem, lecz mam wrażenie, że książka została nimi niepotrzebnie zdominowana. Czytelnik został w wielu momentach pozbawiony ilustracji wspaniałych opisów otaczającej natury, którymi byliście (my również) przecież tak urzeczeni. Jestem tym o tyle zaskoczony, ponieważ na bieżąco śledziłem Wasze relacje z wyprawy, uzupełniane fantastycznymi zdjęciami. Bardzo mi tej przestrzeni w książce brakuje (brawo str.77).
    Teraz treść. No, Robert z czystym sumieniem mogę to napisać. Jedna z najlepszych książek o podróży rowerowej jakie znam, czytałem, lub posiadam w swojej bibliotece.
    Piękna opowieść, o pięknych ludziach, o pięknie, które nas otacza, o pięknie wolności, jaką daje podróżowanie rowerem, pięknie opowiedziana, powiedziałbym nawet z gawędziarskim zacięciem. Brawo i jeszcze raz brawo! Bez wątpienia jest to Twoja najbardziej dojrzała autorsko książka. Gratuluję z całego rowerowego serca!
    Ponieważ odbieram świat podobnie, moja wrażliwość (podczas lektury) została wystawiona na poważną próbę. Bardzo dziękuję Robb za potwierdzenie tych wartości, które sobie cenię najbardziej i które znalazłem ponownie na stronach „Tysiąc szklanek herbaty.”
    Pięknie dziękuję!
    Krzychu z Mikołowa

  4. robb
    4/13/2012
    Reply

    Ała .. no Krzychu :-)
    Szkoda, że znudziły Cię zdjęcia .. .ale dobrze, ze tekst nie. I tego się będę trzymał :-)
    Pozdrawiam

  5. Agnieszka
    4/13/2012
    Reply

    Hej, jeszcze nie przeczytalam. Zamierzam sciagnac ja do siebie z PL ale w tym samym czasie chce, aby przeczytali ja tez ludzie, z ktorymi dziele najprzyjemniejsze chwile mojego zycia. Niestety oni nie znaja jezyka polskiego. Czy jest lub bedzie wydana wersja anglojezyczna?
    Buziaki z Kalifornii :))

  6. KRZYSZTOF
    4/13/2012
    Reply

    Sorry Robb, ale ja nie napisałem, że mnie zdjęcia zamieszczone w książce „znudziły”, lecz, że portret zdominował plastykę treści. A to zasadnicza różnica. Nie zmienia to absolutnie faktu, iż po przeczytaniu książki mam wrażenie głębokiej satysfakcji z podróży, w której miałem okazję uczestniczyć po raz wtóry.. Ogromnie tylko żałuję, że na recto książki nie mam jeszcze Twojej dedykacji :-))
    Pozdrawiam – Krzychu

    • Robb
      4/16/2012
      Reply

      Natepnym razem :-)

  7. Marek
    4/15/2012
    Reply

    Hej
    własnie skończyłem:)
    suuuuper!!
    książka zdecydowanie nie dla ludzi jak powyższy „Jurek”;)
    mam kilka pytań:)
    1.Opisujesz Chiny jako najbardziej pociągający Was kraj, ale nie ma wymienionej żadnej osoby z którą nawiązaliście bliższy kontakt jak w poprzednich państwach…a przecież to sedno Waszych wypraw:)czemu?
    2.CZEMU NIE MA OPISU LAOSU??!!!:)Może kolejna książka z tego kraju:)

    pozdrawiam

  8. robb
    4/15/2012
    Reply

    Marku …
    Nie wiedziałem, że opisywałem Chiny. Miałem wrażenie, że pisałem tylko o sobie, ale zostawmy złośliwości innym :-)

    Jakimś cudem Chiny są takim właśnie krajem.
    Tak – nie mieliśmy żadnego werbalnego kontaktu a mimo wszystko czuliśmy się fantastycznie wśród Chińczyków :-)
    Taki kraj :-)

    A Laos ? Cóż, Laos nie należał do Jedwabnego Szlaku więc nie było dla niego miejsca.
    Pozdrawiam i bardzo się cieszę, że warto było przebrnąć przez 320 stron.
    R

  9. 4/16/2012
    Reply

    Książkę właśnie pochłaniam, trochę spiskuję przy tym, bo nie będę jej właścicielką. Pierwsza rzecz, że czytać o podróżach lubię, choć wolę też ruszyć w swoją drogę. A druga, to że jestem amatorką herbaty i przyciągnął mnie tytuł:)
    Choć może najważniejsza jest ta trzecia, że książa trafi do mojego ukochanego, który tematyką Chin, Bliskim Wschodem interesuje się od dawna:)I wiem, że się spodoba.

    Dziękuję Wam – Robercie i Aniu, za przekazywanie pasji innym i pojenie nas takim podróżniczym naparem o orientalnym aromacie…

  10. Robb
    4/17/2012
    Reply

    Ewa :-)
    Zawsze do usług :-)
    R+A

  11. Piotr
    4/20/2012
    Reply

    Bylem dzis na waszym spotkaniu w jaworze . Bylo super ciekawe i te zdjecia piekne .

  12. Robb
    4/20/2012
    Reply

    Piotrze :-)
    Bardzo się cieszymy!!
    R+A

  13. 5/9/2012
    Reply

    Dzisiaj kupiłem i już w drodze do domu „połknąłem” pierwsze 60 stron. Od jutra przymierzam się do następnych, bo moim skromnym zdaniem wysoka poprzeczka z obu „Rowerów…” została jeszcze podniesiona i nie zmienia tego mały błąd ze strony 23 (Józef Bem brał udział w powstaniu listopadowym, nie w styczniowym). Pozdrawiam

  14. Robb
    5/9/2012
    Reply

    Ja sam, edytor, korekta i … i taki błąd :/
    To wcale nie jest „drobna pomyłka”.
    No nieźle …

    Nic to, przeżyję :)

    I bardzo się cieszę, że dobrze się połyka.
    R

  15. Mira
    5/13/2012
    Reply

    Kupiłam wczoraj. Przypadkiem… Wśród dziesiątek pozycji na półce z książkami o podobnej tematyce mój wzrok przyciągneła okładka, tytuł i… polski autor. Dotknęłam, potrzymałam w dłoni i jeszcze zanim otworzyłam już wiedziałam – musi być moja! I jest! I po przeczytaniu kilku stron potwierdzam, że intuicja mnie nie zawiodła. Chcę wiećej takich książek :) :):). Podoba mi się język, narracja, zdjęcia; humor, ale i fragmenty o poważniejszej treści.
    Trochę to potrwa zanim przeczytam książkę, bo czytam powoli, z namaszczeniem, przyjemnością, czasami po kilka razy ten sam fragment, modyfikując interpretację by doświadczyć treści z różnych stron. Oglądam miejsca w internecie… Lubię to. Wtedy jestem razem z autorem w jego podróży. Państwa podróż bardzo mi odpowiada.
    Pozdrawiam, życzę wszystkiego dobrego i dziękuję, że chcieliście się Państwo podzielić z innymi tą fascynującą przygodą.

    Mira z Siedlec

  16. Robb
    5/15/2012
    Reply

    Miro …
    Bardzo się cieszę, że nie są to utopione pieniądze ani zmarnowany czas ;)

    Jeżeli chcesz więcej takich książek to zawsze możesz przeczytać poprzednią :-)
    Rowerem w stronę Indii

    Pozdrawiam i bardzo dziękuję!
    R

  17. 5/15/2012
    Reply

    Dobra. Skończyłem czytać i dzisiaj w pociągu z rozpędu zacząłem czytać jeszcze raz. :-), ale nurtuje mnie jedna rzecz. Bo tak czytałem, czytałem, doszedłem do Chin i trzech Szwajcarów i nagle mi przyszło do głowy „Zaraz, zaraz, jacy Szwajcarzy? A gdzie jest Ben?!”. No wziął i zniknął. A już gościa polubiłem. ;-)

  18. Robb
    5/16/2012
    Reply

    Jacku .. Bena zjedli :)
    A na poważnie . .pojechał chłop do domu bo mu się limit na karcie kredytowej skończył ;-)

    R

  19. 5/16/2012
    Reply

    A propos „zjedzenia” Bena. Kiedyś czytałem, że jak więźniowie uciekali z łagru, to brali ze sobą tzw. „krowę”, czyli jeszcze jednego więźnia nieświadomego, że w razie czego ma służyć za pożywienie dla pozostałych uciekinierów. ;-)

  20. 9/30/2012
    Reply

    Kolejny raz spotykam się z Wami w Waszych (Twoich) książkach. Kolejny raz jestem oczarowany. Za niewielkie pieniądze „zwiedzam” świat, którego próżno szukać w telewizorze. I choć to zwiedzanie jest bardzo ograniczone to dzięki Wam ja mogę, w przeciwieństwie do Was, wieść normalne (czy na pewno) życie. Nie każdemu jest dane ruszyć z domu w tak długa podróż. Dziękuję.
    P.S.
    A może tak teraz na Polesie? Białoruś?

  21. 12/28/2012
    Reply

    Książka fantastyczna. Raczej nie z tych, które za kilka lat wylądują na szkolnej liście lektur, ale z tych, które zarażają pasją, w tym wypadku podróżowania. Polecam wszystkim niezdecydowanym i gratuluję autorowi:).

  22. 6/23/2014
    Reply

    Wspaniały blog. Gratuluje Państwu serdecznie. Marzę o podróży do Azji. Mam nadzieje, że kiedyś mi się to uda i będę mogła podziwiać te cuda. Jestem wielką pasjonatką podróży i wypraw górskich. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Or

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Anti-Spam Quiz: