chiński rower
no tak … można śmigać na karbonach, można śmigać na alu … można tez smigac na … czymkolwiek :-)
tak sie złożyło, ze będąc w Chinach zapragnąłem pojechać na … chińskim rowerze i .. proszę. 120 zł … 7000 km … można :-)

i to jeszcze jak można :-)

pozdrawiam :-)
bartek
Czytaliśmy blog z waszej podróży niemal codziennie podczas przygotowań do własnej wyprawy. Dzięki ludziom takim jak Wy inni też się nieźle nakręcają. p.s. Woda w Indochinach jest nadal w tych śmiesznych butelkach:) Super, że książka doczekała się wydania!!! pzdr a&b
11-01-2009
Bartek
Zawsze mówię – proste konstrukcje są najlepsze – czy to rower czy samochód ;)
A tak poważnie piekielnie świetna strona :P nie mogę jej opuścić przez co moja wydajność w pracy spada ;)… cholera te opisy powodują u mnie chęć rzucenia wszystkiego w cholerę i wyjazdu gdziekolwiek, posmakowania tego innego życia… Byłem w Azji ( tajlandia i kambodża) i ciągle wracam myślami do tych miejsc, do poznanych tubylców…i pewnie tam kiedyś jeszcze wrócę.
Gratuluję odwagi i zrealizowanych wypraw. Te opisane podróże są inspirujące.
P.S
Mamy tylko jedno życie, a niewielu jest w stanie je przeżyć tak jak chcą, reszta wpada w jakiś chory kierat – praca, dom…
Pozdrawienia dla wszystkich
08-04-2010