Zasady są przyprawą życia … czyli noc na pakistańskiej pustyni.

Zasady są przyprawą życia.
Powiedz to piętnastolatkowi, to cię oczywiście wyśmieje i może nawet pożałuje. Ale czym byłoby życie, gdyby wszystko było nam wolno? Gdybyśmy nie mieli pewnego kodeksu zasad? Nawet tego dobrowolnego. Życie bez zasad też jest przecież zasadą!
Czy zasady, zakazy i przykazy nie pozwalają nam lepiej docenić tego, co mamy, tego, co możemy, tego, co nam wolno?
Czym innym jest na przykład Ramadan, jeżeli nie próbą wyhamowania naszego zwyczajnego życia i pokazania nam, jakie jest wspaniałe? Pokażcie mi człowieka, który, będąc muzułmaninem, raz do roku pości od świtu do zmroku przez cztery tygodnie i nie cieszy się z codziennego obiadu.
Pokażcie mi człowieka, który ma i może „wszystko”, i wciąż się z tego cieszy, wciąż czyni go to szczęśliwym i ekscytuje.
Rozbiliśmy namiot przy bunkrze-posterunku policji jeszcze przed zachodem słońca i musieliśmy poczekać z kolacją. Z szacunku do tych przemiłych policjantów, którzy ciągle nam powtarzali:
– Nie ma problemu, WY możecie jeść.
A jak ja mam jeść i zachwycać się czymś, czego inni, na których patrzę i z którymi rozmawiam, sobie odmawiają? Bo tego od nich wymaga religia i tradycja.
I którzy tak mocno w to wierzą, że nawet gdy słońce już zaszło za sąsiadujące z nami góry, wciąż czekali na dokładną godzinę „oficjalnego zachodu słońca, bo teraz jeść, to by było oszukiwanie”.
Rozmawialiśmy o wszystkim, by jakoś zabić czas. O rodzinach, o Pakistanie, cały ten zestaw pytań, ale jakoś bliżej i bardziej osobowo niż zwykle. Nie obeszło się oczywiście bez wspólnych zdjęć i uśmiechów, i zabawy przerzutkami. Udało im się nas nawet przekonać, byśmy pozwolili im pojeździć na „takich rowerach”.
I pojechali na nich.
I nie wracali przez pół godziny.
I zmęczyli się okrutnie, bo zrzucić przerzutki potrafili, ale podciągnąć już nie, i jechali na najcięższym przełożeniu.
Już po zmroku zebrali się w pary, zabrali karabiny, latarki i rozeszli się na swoje posterunki. Swoim „wy w nocy nie chodzić, my w nocy pilnować, ktoś chodzić – my strzelać” wygonili nas do szybkiego mycia i do śpiworów. Zapadła noc tak czarna, jak to tylko możliwe na pustyni, rozświetlana tylko setkami migających światełek na mijających nas ciężarówkach.

 

PODOBNE:  O tym jak Ganges zamieszkał na Ziemi ...

Już za chwilę, ukaże się coś starego … ale na nowo. Z okazji 10 lat ten naszej pierwszej wspólnej podróży.

Trzymajcie kciuki ;)

pakistan-rower

Podziel się z innymi:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zapisz się do naszego newslettera

Instagram

Instagram

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Or

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Anti-Spam Quiz: