O tym jak Ganges zamieszkał na Ziemi …

Ganges spadł z Nieba na Ziemię i to wystarczy by był święty. Właściwie to to jest ona, kobieta, rzeka i jest święta ponad wszelką świętość. I nikt nie jest godzien by o tym dyskutować i by się nad tym zastanawiać. Nawet wtedy, gdy stoi w wielkim mieście Kanpur i patrzy na dziesiątki garbarni wylewających ścieki prosto do tej Świętości. Nawet wtedy gdy wie, że ponad 100 miast, leżących nad nią, nie ma oczyszczalni ścieków.

IMG_0184

Zanim tak się stało, zanim w Kalkucie, woda przekroczyła wszelkie normy norm i nie nadaje się nawet do mycia, Ganga płynęła sobie beztrosko po Niebie. Nie myślała ani o ludziach ani o tym podłym świecie, tam w dole, niegodnym jej obecności. I była tak przez całą wieczność i wszystkim było dobrze, ale nie – trzeba było namieszać i ściągnąć ją na Ziemię.

Na ziemiach przez które dziś płynie Ganga i jej dopływy, istniała odwieczna tradycja ashvameda. Król, by wymasować sobie ego i by pokazać wszystkim dookoła, że jest szefem szefów wysyłał na wędrówkę po okolicznych ziemiach swojego najpiękniejszego ogiera. Koń musiał być bezwarunkowo piękny i silny jak piękne i silne było królestwo. Za każdym razem kiedy wrócił był oznaką władzy nad całym światem i by nikt nie miał co do tego wątpliwości był składany już po wszystkim w ofierze.

King Sagar, potomek samego Ramy, tego od uwolnienia królowej Sity, bitwy na Sri Lance i święta Diwali wypuszczał konia 99 razy a ten 99 razy wracał cały i zdrowy a co najważniejsze – zadbany. Bo konia trzeba było karmić, myć i chronić by nic mu się niestało i by król nie wpadł na pomysł, że skoro koń zdechł i to i poddani życzą tego samego królowi. Król Sagar wypuścił więc po raz setny pięknego konia, lecz tym razem, Indra, król  bogów, miał dosyć ciszy i spokoju i postanowił trochę zamieszać w stosunkach międzyludzkich. Konia nie zabił, ale ukrył w świętym mieście Ayodya w pustelni niejakiego Kapila Muni. Człowiek był to święty, w medytacji głęboko pogrążony i przez to nieświadom intrygi. Powoli minął rok, a ogier nie wracał.

PODOBNE:  Lot Do Nikąd

IMG_0035

Jakimiś tajnymi kanałami rozeszła się wreszcie wiadomość, że Kapila Minu maczał palce w zniknięciu konia i że go więz co oznaczało tyle, żer ma gdzieś królewską władzę i że trzeba by go za to ukarać. 60 tysięcy książąt postanowiło napaść na pustelnika, konia odebrać a zuchwalca w mękach zgładzić, jednak ten nie był w czoło bity i w jednej, szybkiej i decydującej walce spalił ich wszystkich magiczną sztuczką o której słowa wyjaśnienia nie ma w żadnej legendzie.

W królestwie zapanował szok i lament. Król padł na kolana i zamiast szukać pomsty w niebie, spotkał się z Munim. Błagał o pomoc, jakieś pocieszenie, ukojenie zbolałego serca. Muni nie po to medytował tak dużo by nie mieć pomysłu co robić. Bo musicie wiedzieć, że, oczywiście,  nikt nie mógł wskrzesić książąt, ale dopóki ich popioły walały się to tu to tam, ich dusze nie mogły znaleźć spokoju i to nie dawało królowi ulgi. Coś musiało je zmyć do oceanu i Muni wymyślił co.

PODOBNE:  Nasze nowe książki

Kazał królowi modlić się do boga Brahmy, by ten, wzruszony tragedią wyrosła z intrygi i Indry, zlitował się nad duszami niewinnych książąt i zesłał potężną Gangę na Ziemię. Ganga ani myślała opuszczać Niebo. Buntowała się, wzburzała, strzelała fochy, ale Brahma już podjął decyzję i nie było odwrotu. Skoro tak, pomyślała wściekłą Ganga, skoro Brahma chce bym zeszła na Zimie, to niech patrzy jak moja potęga ją niszczy. Ruszyła z impetem w dół, wyrwała się wodospadem wprost w Himalaje i już, już miała je sobą miażdżyć i kruszyć gdy jej nurt trafił we włosy Śiwi. Poproszony przez Brahmę, rozpuścił swoje loki i przyjął na siebie jej siłę a ta wpadła już w kompletną furię i tym bardziej zła, chciała go utopić. Śiwa stał jednak twardo i rozdzielił ją na siedem strumieni.

Ganga, pozbawiona swojej siły, uspokoiła się dość szybko i gdy tylko znów połączyła się w jeden nurt, ruszyła spokojnie  w piękną dolinę, którą miała od teraz zamieszkiwać. Popłynęła wprost do ziem, gdzie czekały na nią popioły książąt, które zabrała do oceanu.

Od tego czasu, Ganga wciąż jeszcze miota się i strzela fochy, ale ludzie nauczyli się jej humorów i żyją na jej brzegach w miarę bezpiecznie. Żyje ich tam dużo. Bardzo dużo. Niektóre liczby sugerują, że w całym dorzeczu żyje co dziesiąty człowiek na świecie.

IMG_0014

… i taka jest, ta legenda o Gangesie …

 

 

Podziel się z innymi:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

Zapisz się do naszego newslettera

Instagram

Instagram

Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

Dodaj komentarz

Or

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Anti-Spam Quiz: