Konkurs! Wymyśl tytuł, a dostaniesz książkę i coś jeszcze …

No właśnie. Książka się piszę i to całkiem dobrze. Jest pozytywnie, wesoło, ale i refleksyjnie gdy trzeba. Nie ma w niej mrocznych kolorów Indii tak jak w większości książek o tym kraju. Nie ma syfu, śmieci, biedy i żebraków, a jeżeli coś z tego się znajdzie, to tylko po to by pokazać jak bardzo się na tym skupiamy.

Jak bardzo nie widzimy niczego innego bo jesteśmy ślepi na wszystko czego nie widać z turystycznego szlaku i z mediów.

Jest o kinie, o skuterze, o przygodach na drodze, a sztuce przejeżdżania na drugą stronę skrzyżowania, o nauczycielach którzy zmieniają świat, o domach dziecka, o Bolku i Lolku i o Rzecze. O Gangesie pełnym ścieków i wiary w cuda.

Tylko nie ma jeszcze tytułu.

Może książka powinna nazywać się TukTukCinema, a może i nie. Sam ciągle nie wiem, ale może ktoś z Was wie :)

Dlatego czekam na Wasze pomysły. Do wygrania tytuł książki, jej piękny egzemplarz i kilka fotografii z podróży.

 Stoimy. Kilka metrów przede mną ciągną się tory, wszyscy czekamy grzecznie aż podniosą się szlabany i stoimy. Choć po mojej lewej stoi kilkanaście samochodów, rowerów, wózków z warzywami i motorów tak samo jak po mojej prawej, i choć wypełniamy sobą cała szerokość drogi od rowu do rowu, i choć po drugiej stronie torów dzieje się dokładnie to samo, to wiem, już wiem, że i tak wszyscy jakoś przejedziemy na drugą stronę.

Prawa logiki rządzącej przestrzenią mówią, że to przecież niemożliwe, a moje doświadczenie mówi coś zupełnie innego. Powoli, po torach, przetacza się pociąg pasażerski. Jedzie powoli, bo dopiero co ruszył ze stacji. Dobrze słyszeliśmy, pierwszy, długi gwizd spalinowej lokomotywy, który zwołuje wszystkich z peronu do wagonów. To właśnie wtedy, ostatni maruderzy biegną kupić samosę, chai czy jakieś ciastka, najlepiej Parle bo to można dostać w Indiach wszędzie. Ci o słabych nerwach i ewentualni turyści, właśnie na ten sygnał zaczynają wsiadać do wagonu, przepychać się w drzwiach i wracać grzecznie na swoje miejsca. Prawdziwi hinduscy wojownicy czekają jak na mężczyzn przystało, na drugi, krótki sygnał, po którym lokomotywa rusza. Najpierw jest lekkie szarpnięcie i pociąg zaczyna się powoli toczyć. Właśnie wtedy robi się w drzwiach największy tłok. Nie dość, że ci z peronu chcą wejść to ci, którzy nie mają swojego miejsca i siedzą na schodach lub w korytarzu, jakoś nie kumają, że wypadało by by się odsunęli. Choć na chwilę.

Może to zemsta za brak miejsca? Może zwykła ludzka złośliwość? Nie wiem, ale ja wtedy wsiadam z gorącym chaiem wyciągniętym przed siebie i jakoś wszyscy się rozstępują.

 

Stoimy. Pociąg coraz szybciej przesuwa się przed nami a w powietrzu unosi się napięcie. Pewnie tak właśnie czuli się żołnierze w takiej na przykład bitwie pod Grunwaldem. Gdybym się uparł, to pewnie usłyszał bym nawet Bogurodzicę gdzieś nad sobą. A może sam powinienem ją zaintonować? Przecież ja stoję w samym sercu szpaleru, który za chwilę ruszy frontalnym atakiem na inny szpaler. Proszę się nie śmiać, to jest poważna sprawa.

 

Przede mną stoi mała ciężarówka mahindra a tuż obok, po lewej ashok leyland i tuk tuk. Po prawej trzy motocykle ujeżdżane z wgapionych we mnie młodych hindusów. O dziwo, na każdym motorze tylko jeden młodzieniec, więc wiem, że będą się ostro przeciskać między mną, ciężarówkami, a tymi tłumami z którymi przyjdzie zaraz nam się zewrzeć. Stoimy na tyle blisko przejazdu, że widzimy metalową, czarno białą bramę, która robi tu za ogranicznik wysokości i poszczególne twarze ludzi siedzących w pociągu. Na oknach wagonu wiszą dziesiątki baniek z mlekiem w każdym, możliwym rozmiarze. Wprost przed moim kołem, młody chłopak, w czystej, białek koszuli i czarnych spodniach w kancik, próbuje sprzedać kierowcy pęczek zielonego chilli. Patrzę na te jego spodnie jak zauroczony, gdy nagle podnoszą się szlabany. W pierwszym momencie tego nie zauważam, ale stojący lekko z przodu traktor dodaje gazu i właśnie to ten dźwięk każe mi się skupić. W duchu krzyczę hurrrrrrraaaa jak Kościuszkowiec od Lenino i ruszam.

Schowany za mahindrą jadę powoli ochraniany ciężarówką. Chłopak od chili nie odpuszcza kierowcy ashoka i włazi mi prosto pod koła. Ostro chamuję, on nawet tego nie widzi, bo patrzy w oczy kierowcy licząc, że jednak coś sprzeda, W tym momencie, mahindra odskakuje mi na 3 metry do przodu i pojawie się przede mną motor a na nim ojciec z córką i jej matką, który wyprzedził wciąż stojącego ashoka. Córka gapi się na mnie, mówi coś do ojca, ale on, na szczęście się nie odwraca, zjeżdża na pobocze i pędzi dalej. Wciskam się za niego a to błąd. Trzeba było dogonić mahindrę i jechać powoli ale do przodu. Obok mnie wyrasta motor za motorem, a ja stoję. W końcu wszyscy na mnie trąbią i muszę to uszanować. Stać jak te kołek i patrzeć jak życie przechodzi mi przez palce. W duchu już nie krzyczę hurrrraaa jak Kościuszkowiec. Raczej mamroczę „ty debilu” mając na myśli siebie i obiecuję sobie, że  „następnym razem…”

Wbijam się w sznurek motorów, wydaje mi się, że wyprzedzam traktor, ale właśnie wtedy, sprzed traktora wyskakuje na mnie siwy facet na czarnym pulsarze. Krzyczę do niego „uncle” i właśnie wtedy, pomiędzy motor i idących pod prąd rowerzystów, tuż przed moje przednie koło, wciska się chłopak w zielonej, kraciastej flaneli i nigdzie się nie śpieszy.

Trąbię na niego jak głupi, on idzie samym środkiem wymachując wesoło rękami, ja klnę na niego po polsku i jakoś go omijam. Po drugiej stronie torów korek. To tuktuki czekają na pieszych, którzy właśnie przeszli z nami na drugą stronę. Gdzieś kończy się asfalt, pojawiają kałuże, dwie mahindry jadą całą szerokością ulicy a na wprost nas stoi wielki tata truck wyjąc jak oszalały sopranem klaksonu. Nikt nie zwraca na niego jednak uwagi. Jest nas więcej i właśnie czekaliśmy 5 minut na przejeździe.

Sorry kolego.

Zrzut ekranu 2016-02-01 o 13.38.12

Podziel się z innymi:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
PODOBNE:  Pies z przypadku

Zapisz się do naszego newslettera

Instagram

Instagram

2 Comments

  1. Kasia
    Luty 1

    Proponuje „Tuk tuk cinema. Bolek I Lolek jada do Indii.”
    Pozdrawiam!

  2. Basia
    Luty 3

    Proponuję tytuł: „Masala, kadzidła i mantra”

Dodaj komentarz

Or

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Anti-Spam Quiz: