Wydoić Ujgura

Prosto z Kaszgaru daliśmy autobusowego dyla prosto do Turfan. Daleko, jakieś 1400 km. Byle tylko nie jechać przez szarą, wrogą, nudną i marnującą cenne dni nszej wizy – pustynią Takla Makan.

W maleńkich wioskach dookoła Turfan wszechobecne „murales”. Na szkołach, na ośrodkach zdrowia, na wszystkim co rządowe. I wszystkie tak do siebie podobne: stary, wychudzony Ujgur dziękuje pielęgniarce za opiekę, stary, wychudzony Ujgur cieszy się ze studni nawadniającej mu pola, młody Ujgur zbiera winogrona a w „dymku” unoszącym się z jego głowy chińska flaga, młoda Ujgurka uczy w szkole – tyle tylko, że z jakiegoś powodu stoi przed dziećmi przy pustej tablicy. Po ujgursku pisać nie może, a po chińsku było by pewnie zbyt wyzywające. Na jednym z takich murales, ktoś n/n wydrapał oczy wszystkim szczęśliwym Ujgurom. Zieją do wszystkich szerokimi uśmiechami i cementowymi oczodołami. Martwe uśmiechy.

Ujgurzy tańczą przy tradycyjnej muzyce i suto zastawionych stołach. Wszystkiemu przygląda się kilku uśmiechniętych, młodych Chińczyków.

Ujgurzy zbierają winogrona a młody chińczyk coś im objaśnia.

Ujgurzy liczą wielkie sumy pieniędzy przy skupie rodzynek a Chińczyk trzyma na ich ramieniu swą pomocną dłoń. Wszystko jest cudowne i wspaniałe. I oczywiście, że wszyscy się cieszą. Ci którym coś nie pasowało zgnili lub wciąż gniją w więzieniach lub już dawno przykrył ich piach i żwir pustyni Takla Makan.

A kim jest Ujgur? Wikipedia na to, że :

Historycznie termin „Ujghurzy” (oznaczający „zjednoczony” albo „sprzymierzony”) został zastosowany do grupy tureckojęzycznych plemion, które mieszkały na terenie obecnej Mongolii. Wraz z tak zwanymi Turkutami, Ujgurzy byli jednym z największych i najtrwalszych ludów tureckich żyjących w Azji Środkowej. Egzystowali jako plemienna federacja rządzona przez Rouran (460-545), a następnie przezHefalitów w latach 541-565. Następnie zostali wchłonięci przez kaganat turecki.

Ich chińska nazwa „Huihu” z czasem zaczęła oznaczać chińskich muzułmanów i obecnie jest nazwą mniejszości narodowej, która choć używa języka chińskiego, to jednak wyznając islam zatraciła poczucie jedności z resztą Chińczyków (Hui).

Pierwszy kaganat turecki rozbity został przez cesarza Taizonga z dynastii Tang. W tym czasie Ujgurzy byli plemieniem od niego zależnym. W 744 Ujgurzy, razem z innymi plemionami zwyciężyli Drugi kaganat turecki i jego sojuszników i założyli Kaganat Ujgurski.

Kaganat rozciągał się od Morza Kaspijskiego do Mandżurii, i istniał w latach 745-840. Pod koniec tego okresu wśród Ujgurów rozpowszechnił się manicheizm. W 840 roku miał miejsce najazd Kirgizów, innego ludu tureckiego. W rezultacie większość Ujgurów wyemigrowała do współczesnego Sinciangu. Dołączyli tam do innych grup plemiennych żyjących w Dżungarii i Kotlinie Turfańskiej, założyli królestwo które istniało do 1209 roku, gdy dobrowolnie dołączyli do Imperium Czyngis-Chana. Takie położenie geograficzne spowodowało że byli ważnym ogniwem łączącym Chiny z resztą świata, wzdłuż jedwabnego szlaku, co pozwoliło im zostać pośrednikami w handlu między Orientem a Europą.

Jakieś 10 km od Turfan gliniana szopka – Starożytna Wieś Ujgurska. Wstęp 5 Euro. Na parkingu przed tą glinianą i wspaniale wyglądającą konstrukcją (przypominającą coś jakby gniazdo mrówek, nabudowane na kilka poziomów domostwa) kilkanaście autobusów – z chińskimi turystami. Każdy ma aparat, pilot biega z niewielką flagą przywiązaną do małej antenki. Wszystko profesjonalnie zorganizowane, glina na ścianach idealnie wygładzona. Dookoła ani jednego papierka i ani odrobiny  Ducha. Zwykła wystawa tyle tylko, że bez chroniącej wszystko szyby. Puste domy, puste ulice. Martwy wiatr snuje się smutno po tym wszystkim szukając odrobiny spokoju wśród tabunów ciekawskich turystów. Tak, podbiliście te ziemie i teraz są niby Wasze.. Tak, zamieniacie je na swoje własne. Tak, niszczycie wszystko co ujgurskie z wyjątkiem tego na czym można zarobić, na co można sprzedać bilet. Wydoić Ujgura z jego historii i ją sprzedać. Ślicznie zapakowaną, z której On już nic nie ma, albo tylko niewiele.

Bazar Niedzielny. Wg mądrych książek – Duma Kashgaru. To co zostało z najważniejszego bazaru na całym jedwabnym szlaku, z tego tygla przypraw, jedwabiu, idei, pomysłów i wszelkiego dobra, zamieniono w Krupówki. Pamiątkarską wystawkę po której spacerują najbardziej asertywni turyści świata – Chińczycy. Robią wszystkiemu zdjęcia, przymierzają futrzane czapki, oglądają „starożytne noże” i muzyczne instrumenty. To właśnie tu łączyły się wszystkie odnogi, drogi i niewielkie szlaki ciągnące z Europy i Persji z tymi okrążającymi Takla Makan i ciągnącymi przez Karakorum. Kiedyś. Dziś Chiny odcinają od tego wszystkiego kupony warte ogromne sumy pieniędzy.

Chiny zawsze budzą we mnie konflikt. Ambiwalentne uczucia jak to się mądrze mówi. Wspaniały przemysł, wspaniałe drogi, pociągi, maszyny, moc i zdolność do zbudowania wielu wspaniałych rzeczy i …. taka sama zdolność do niszczenia pojedynczego Człowieka. Jego wolności, historii, znaczenia.

a w księgarni mało kto kupuje ... raczej czyta

Stare Miasto Ujgurskie vs. Nowe Miasto Chińskie

i na dziś to koniec :-)
Pozdrawiamy z Końca Chińskiego Muru

Be Sociable, Share!

Komentarzy: 3 ... ale czy to dużo? Subscribe to comments


  1. Kama

    Mhh, no cóż! Rozpędzona maszyna postępu idzie zgodnie z planem rozgniatając po drodze „to” co nie zostało ujęte w wielkim gospodarczym planie.
    Szkoda tylko, że „to” to są ludzie, ich kultura i historia. Szkoda, że wszystko co niedochodowe musi zniknąć :-(
    Zapomnieli tylko, że człowiek, to też taka maszyna, i duszę też trzeba jej naoliwić :-(

    20-09-2010

  2. Szkoda tylko , że w szkołach ciągle uczą o Chinach i Rosji jako całości. Kojarzycie by ktoś kiedyś pochylił się nad tym co jest w środku?

    Porównanie miast boskie, trzymajcie się

    01-10-2010

  3. Jeśli będzie przejeżdżać przez Hotan, to proponuje być tam w niedzielę. Teraz to właśnie tam jest najciekawszy i jeszcze na prawdę prawdziwy Niedzielny Market. Turyści są leniwi i z Kaszgaru jadą głownie pociągami przez Urumuczi na wschód, więc dawna południowa odnoga Jedwabnego Szlaku jeszcze jako tako jest naturalna, ale Chiny nacierają. Nie ma popytu turystycznego, więc połowa miasta Hotan w niedzielę rano zamienia się w wielkie targowisko pełne zgiełku, chaosu i zapachów zupełnie innych od tego z Kaszgaru. W Hotanie uświadczyć turystę jest na prawdę ciężko.

    04-10-2010

A może coś od siebie ?