Saletra jednak szkodzi

I stało się coś bardzo zwykłego w podróży. Coś o czymś już zdążyliśmy zapomnieć .. czyli zatrucie :-)
Można się zatruć wileooooma rzeczami. Wodą, jedzeniem, brudnymi rękami, spalinami, nawet upał może rozregulować żołądek na tyle, że się biega do toalety (a jest właśnie po 45 C)
Ale tym razem zatruliśmy się czymś niespodziewanym bo … arbuzem.

Nie . .wcale nie był zepsuty. Oj nie. Leżał sobie w pełnym słońcu bazarowego zgiełku, najmniejszy bo tylko 6′o kilogramowy ( btw. dla ciekawskich, w UZ 2 kg arbuza to oszałamiające 14 US centów) i czekał w tłumie-stosie-górce innych właśnie na nas.
Tyle tylko, że ktoś kto go hodował, jak wielu mu podobnych ( i arbuzów i hodowców) faszerował go i jemu podobnych saletrą. By rósł duży i okrągły.
I po kilku dniach i kilku takich arbuzach … „zasaletrowaliśmy” sobie żołądki i dziś jesteśmy na diecie z ryżu.
Dziś nawet zdążyliśmy wyjechać z hotelu, całe 25 kilometrów w stroną Samarkandy by Ania zaszła z roweru i przysłabła i musieliśmy wrócić.
Ale co tam, tak czasem bywa, martwić się nie trzeba bo źle nie jest a obsługa hotelu do którego wróciliśmy pilnuje byśmy zdrowieli. Przynoszą nam zupki, herbaty i wciąż się uśmiechają. Wszyscy. Od sprzątaczki do właściciela.
Takie to nasze szczęście :-)
Buźka!

ps do naszych Mam

Jest na prawdę dobrze :-) Słowo honoru :-)

Be Sociable, Share!

Już raz ktoś skomentował Subscribe to comments


  1. Andrzej

    Zdrowiejcie szybko!
    No i nie zapominajcie o nas!

    12-07-2010

A może coś od siebie ?