O Nas

Samemu trudno o sobie pisać a ci którzy nas znają … wiedzą o nas wystarczająco.

Więc dla tych, którzy jeszcze nas nie znają … kilka suchych faktów ;-)

Ania i Robert „Robb” Maciąg .. dwoje takich … zwyczajnych .. podróżujących nie za często ale za to długo. Znów, po raz kolejny i oby nie ostatni .. jesteśmy w drodze.

Jakiś czas temu Robb dostał Travelera i wydał swoją pierwszą książkę … i to od razu z serii Poznaj Świat :-) A na wiosnę 2011 ukaże się jego następna książka. Tym razem o naszej podróży rowerowej do Indii.

Znów na rowerach i znów do Azji. Po Turcji, Chinach, Południowej Drodze do Indii przyszedł czas na Jedwabny Szlak.
Znów spotkamy wspaniałych ludzi, znów wjedziemy tu i tam i znów … Wam o tym opowiemy.
O Tych Wszystkich Wspaniałych.

Więcej na www.ku-sloncu.org
Zapraszamy!

Kto ma więcej ciekawości i cierrrpliwości może zajrzeć i TUTAJ albo TUTAJ

Be Sociable, Share!

Komentarzy: 6 ... ale czy to dużo? Subscribe to comments


  1. Wojtek

    Ania, Robb,

    Super jest to co robicie i chyba nie muszę dodawać, że „ZAZDRASZCZAM” i że tez bym tak chciał, po Azji, Afryce, Ameryce, gdziekolwiek.

    Ale powiedzcie mi jedno, niestety na chwilę odrywając się od poezji tego cudownego podróżowania: skąd znajdujecie czas oraz pieniądze na takie wyprawy? jak dajecie sobie radę po powrocie i co robicie, by znów wyjechać? co z pracą przed wyprawą i po niej, co z pracą w perspektywie roku, dwóch, pięciu czy dziesięciu? kiedy jesteście w Polsce, to z czego opłacacie mieszkanie, jedzenie i wszystkie te przyziemne, ale niestety konieczne wydatki? O, to już kilka pytań, ale po prostu nie wyobrażam sobie jak można żyć WYŁĄCZNIE z podróżowania (książka może się sprzedać lub nie, a nawet jak się sprzeda, to trzeba ją najpierw napisać, wydać etc., co zajmuje czas), jak można sobie pozwolić na 10 miesięcy oderwania się od rzeczywistości (albo raczej „rzeczywistości”), nie tylko w sensie finansowym, ani nawet czasowym (choć oddałbym wiele, by wiedzieć, jak „skombinować” 10 miesięcy wolnego albo jak przestać pracować i mieć kupę czasu lecz zero pieniędzy, a jednak jeżdzić po świecie), ale też w sensie rodziny, przyjaciół, przywiązania do ludzi, rzeczy, miejsc…

    Wiecie, wielokrotnie, już od wielu, wielu lat, chciałem zrobić coś takiego jak Wy – rowerem, autostopem, pieszo lub w inny sposób, po Azji, po Afryce czy po innym kontynencie – ale nigdy do tego nie doszło, nie dlatego że się bałem, tylko dlatego, że nie miałem pomysłu na mnóstwo czasu i tyle pieniędzy (nawet jeśli tych pieniędzy nie trzeba aż tak dużo), by starczyło na podróż i na jako-takie ułożenie sobie życia po podróży – przynajmniej do czasu następnej… A poza tym mam jeszcze zobowiązania: chorą matkę, dziewczynę, która pragnie małżeństwa, stabilizacji, dziecka, a moje marzenia w najlepszym razie uznaje za niegoźne dziecinady, a w najgorszym – za totalny kretynizm i egoizm. Zastanawiam się zatem, czy już na zawsze przyjdzie mi tylko marzyć o takich jak Wasze wyczynach, czy też jechać w ciemno, tracąc – dosłownie lub w przenośni – matkę i dziewczynę. Rozumiem dokładnie to, co Wami kieruje, co Was napędza, co przynosi Wam radość, wolność, spełnienie: to poznawanie ludzi, kultur, krajobrazów, to poznawanie siebie… Tę najmądrzejszą naukę życiową, jakiej nie da żadna szkoła. Ale coś muszę poświęcić i nie wiem co.

    A bez względu na wszystko i tak – nie tylko w Waszym przypadku – nie rozumiem fenomenu posiadania mnóstwa czasu i wystarczających środków, by podróżowac przez 3 miesiące, przez pół roku, przez rok albo i dwa lata… (niektórzy jeszcze dłużej)… Cóż, może jestem za głupi… ;-)

    Życzę Wam wielu cudownych wrażeń i mnóstwa wspaniałych przygód.

    Pozdrawiam

    Wojtek
    Warszawa

    12-07-2010


  2. majchers

    Wojtek,
    Z całą pewnościa Ania i Robert Ci na te Twe pytania odpowiedzą obszerniej, ale ja już teraz krótko: to jest (taki ich, Ani i Roberta) STYL ŻYCIA. Obawiam się, że tego, w takim formacie, jak oni robią nie można „wpleść” w to, co wielu z nas uważa za „normalne” życie. Po prostu nie można mieć wszystkiego. Życie, to kwestia ustawicznych wyborów. Oni wybrali to. Inni (Ty?) tamto. Jeśli chcesz coś, to rób. W przeciwnym wypadku to Twoje TO pozostanie zawsze w sferze marzeń, ochót i niespełnień…
    Życzę powodzenia!
    JUST DO IT !
    ;-)

    12-07-2010

  3. Jestem zafascynowana waszymi podróżami!!! jesteście wspaniali i bardzo Was podziwiam! Sama zaczęłam jeździć na dłuższych trasach dopiero w tym roku ( Islandia i Lwów)Tacy ludzie jak Wy, są dla nas, początkujących, inspiracją!Powodzenia na trasach :)Pozdrawiam.
    Magda

    15-09-2010


  4. Angelika

    Genialne! Przed chwilą skończyłam czytać „Rowerem przez Chiny, Wietnam i Kambodżę” i jestem zachwycona. Od razu zajrzałam na stronę i już wiem, że będę śledzić Wasze wyprawy. To co Wy robicie istnieje u mnie, niestety, tylko w sferze marzeń. Zawsze chciałam podróżować po świecie, życie jednak napisało dla mnie inny scenariusz. Dlatego podróżuję czytając książki, taka jak Twoja Robb. W każdym razie jest to dla mnie fascynujące przeżycie. Zazdroszę Wam (ale taką zdrową zazdrością) i kibicuję na całej trasie. Powodzenia!!!

    17-10-2010


  5. kail

    to fajowy film bardzo mi sie podoba

    09-03-2012


  6. aga pallova

    Pozdrawiam z Pragi
    Deszcz i przygotowania do wyprawy na Bajkal umozliwily mi poznanie Was-wirtualne-jedziemy 13,8,2013 z Pragi na Bajkal my tzn.ja Agnieszka Polka 48, Ondrej 52 maz Czech samochodem Land Rover Defender a Libor 42 na motore.23,000 km na cca 2 miesiace.Za soba mamy rozne mniej lub wiecej trudne ekspedycje /raczej mniej/,chodzimy.Nasze numero uno to trek w Ladakhu Darcha-Padum.Serdecznie pozdrawiamy a kdyby bylo po drodze to mamy hotel po czeskiej stronie pod Sniezka albo baze w Pradze.Dobre na narty i na piwo.
    http://www.pensionmodrin.cz

    26-05-2013

A może coś od siebie ?