Malik z Garam Chashma

Akcja “Pocztówka” powstała z potrzeby “czegoś więcej”. Jeździliśmy troszeczkę po świecie i oglądaliśmy wszystko czy to z siodełka czy a autobusu ale zawsze – oglądaliśmy i przestało nam to wystarczać. Zwyczajnie.

Szukaliśmy w sieci różnych drobiazgów i odkryliśmy “pocztówkę za 10zł” z tą tylko różnicą, że u nas reszta miała iść nie dla nas ale właśnie na to “coś więcej”. Zebraliśmy trochę ponad 1000 zł! i to głównie od nieznajomych (!), którzy nie raz i nie dwa wpłacali więcej niż 10 zł.

Zapadła decyzja – jeżeli pojedziemy do afgańskiego Wachanu (?), za te właśnie pieniądze kupimy ile się tylko da kredek, farb itp dla szkoły w Iszkaszimie. Jednak do Afganistanu nie pojechaliśmy i cała tę WASZĄ sumę przeznaczyliśmy na szkołę w Garam Chashm – niewielkiej wioseczce w Tadżykistanie. 6 km od rzeki Pandż czyli afgańskiej granicy.

nasza sypialnia :-) IV Klasa :-)

Nasza sypialnia - klasa IV

Zajechaliśmy, poznaliśmy Malika – dyrektora szkoły, który pomimo szkoły-rudery, okolicznej biedy, pensji w wysokości 220 somoni miesięcznie (czyli 50U$D!) i niedawnej rodzinnej tragedii oczarowywał nas swymi roześmianymi oczami. Po pół godzinie czuliśmy się jak byśmy znali go całe życie. A On nas.

No i pojechaliśmy razem do Khorohu na zakupy. 1500 somoni to nie lada sumka i można za to dużo kupić więc zamiast dumać i wymyślać “co i jak” zabraliśmy Malika na zakupy. Ty wybieraj – my płacimy i o nic się nie martw :-)

a to od Was

To od Was :-)

Zamiast kredek innych “dupereli” Malikowi zamarzyła się drukarko-kopiarka. Takie 3w1 czyli skaner i ksero i drukarka. A najważniejsze to to ksero :-)
Gdyby nie jego kolega David, pracujący jako “chłopak od komputerów” w Fundacji Aga Khan nie wiedzieli byśmy gdzie się ruszyć, ale On kazał nam tylko usiąść i wziął się za obdzwanianie tych kilku sklepów (Khorog to jakieś 30 tyś ludzi) i znalazł pięknego Samsunga w jakimś sklepiku z telefonami. Malik tak się przejął i ucieszył, że nawet nie zrozumiał mojego dowcipu czy podoba mu się czarna drukarka :-) Czy może jednak kupimy zieloną ;-)

Głupia drukarka. Niecałe 1000 zł a na twarzy tego 40′o letniego mężczyzny wzruszenie, przejęcie, nerwowy uśmiech i znów wzruszenie.
W starym budynku szkoły, w tym od nauczania początkowego, podłoga z płyty pilśniowej, piece-kozy w klasach (“bo zimą bywa -20C”), poobdzierana tapeta i tylko jedna żarówka na cała klasę. Wszystko przystrajane dziecięcymi pracami, które aż żal zdjąć bo dopiero wtedy widać jak brudne są tapety.

No i pensja dyrektorska tylko 70 somoni (16 U$D) wyższa od “zwykłej nauczycielskiej”.

Malik się cieszy - Robb instaluje

Malik się cieszy a Robb instaluje

Dla mnie, jako nauczyciela to trochę za dużo by przejść obok i nic nie poczuć. Nie pomyśleć o tych wszystkich, rozpuszczonych dobrobytem dzieciach, “którym się nie chce” gdy tutaj, wszystko jest na wagę złota.

Na szczęście, świat nie jest tylko ponury. W Garam Chashm jest spokojnie, cicho, świeżo i zawsze można pójść wykąpać się w gorących źródłach albo napić mocno żelazowej wody mineralnej której źródło wybija po drugiej stronie wsi.

Albo można liczyć na kilku Polaków – czy to Darka “Elwood”a, czy Kubę, czy ekipę wspinaczy Afganistan2010 czy takich dwoje z Ku Słońcu, którzy się zbiorą i ich tu odwiedzą i jakoś pomogą. Książką, mapą, drukarką, dobrym słowem i uśmiechem.

Tego mamy w końcu zawsze pod dostatkiem :-)

Patrzę na mapę świata, na kilka niepozornych na niej miejsc, w których pozostawiłem kawałek serca. Na mapę. na której możemy pokazać palcem miejsca, o których niemal nikt “zwyczajny” nie słyszał, a w których żyją ludzie, którzy otworzą nam drzwi o każdej porze dnia i nocy i ugoszczą przynajmniej herbatą.

Podróżowanie jest najcudowniejszym sposobem zmniejszania świata.

ps. a Akcja Pocztówka wciąż trwa. :-)

Podziel się z innymi
  • Print
  • Digg
  • Facebook
  • Mixx
  • Google Bookmarks
  • Gwar
  • PDF
  • Wykop

Komentarzy: 10 ... ale czy to dużo? Subscribe to comments


  1. Zbyszek

    Pomysł z pocztówką to strzał w dziesiątkę.
    Mając świadomość, że pomagacie innym możecie z czystym sumieniem liczyć, że Wam też będą pomagać w drodze.
    Pomyślności!

    10-09-2010


  2. harry

    pełen szacunek

    10-09-2010


  3. tomek

    Witajcie.

    Słowo “pełen szacunek” to w Waszym przypadku za zdecydowanie za mało ….

    “Kiedy człowiek jest oddany wielkiej sprawie, musi jej nieść w darze wielkie serce.”

    Norgaj Tenzing

    Pozdrawiam serdecznie.

    11-09-2010


  4. Teresa

    Jako człowiek jestem bardzo dumna że istnieje jeszcze dobro.Jesteście wspaniali.Wasza idea pomagania jest godna naśladowania.

    11-09-2010


  5. Krzysztof

    Witajcie!
    Czytając Waszego maila, szczerze poruszony całą opisaną historią, wróciłem myślami do fragmentu książki Roba, który mam powieszony na stałe przed monitorem, a stał się moim rowerowym credo:”Mój rower…Rower, dzięki któremu można uciec od życia, od siebie i od innych. Rower, dzięki któremu można tak wiele przeżyć, spotkać Człowieka i odnaleźć siebie. Pchając się uparcie do przodu siłą własnych mięśni i woli. Będąc napędzanym szaleństwem i miłością, rozterką, głodem i wiecznym Nienasyceniem.” Tak właśnie, całym swoim jestestwem, pojmuję każdy kilometr Waszej Wielkiej Rowerowej Przygody.I pięknie dziękuję za to, że dzięki Wam, mogłem mieć swój maluteńki udział w misji dzielenia się z innymi.
    Wszystkiego dobrego!
    Krzysztof z Mikołowa

    11-09-2010


  6. Marys

    Jestescie ludzmi wielkiego serca!

    12-09-2010


  7. Ania

    Robb,
    uciec od życia i jego podłości można także dzieki: skitourom, morskiemu kajakowi, (w garażu lezy bezczynnie) rowerowi…. Jestem – razej byłam – nauczycielem. Wyrzucono mnie mnie z pracy – doświadczyłam takiej podłości, o jakiej tylko w książkach kiedyś czytałam… A teraz: siedzę w domu, znajomi zdjęcia z pływania kajakiem po Bałtyku przysyłaja, nie wiem, czy jeszcze na skitoury pójdę… Bo za co… Rower tylko został, bo wszędzie dzieki niemu dotrę… Dobrze, że temu człowiekowi pomogliście.
    Ania

    12-09-2010

  8. Hej :)
    Sam też jestem rowerzystą, również podróżuję rowerem. Potwierdzam tezę : podróżowanie rowerem po świecie może być sposobem na życie, niejednokrotnie spotykałem z życzliwosci innych ludzi ktorzy pomogli bezinteresownie. Dali mi (grzecznie częstowali mi) jedzenie, za darmo u kogos nocowałem. Spotkałem wielu przyjaznych serdecznych ludzi, takie wrażenie Ci wokół Ciebie interesują się ludzie.
    Rowerzysta to pielgrzym, tułaczka, radosc z życia, przygoda, smak wolnosci i przestrzeni.

    Pozdrower Krzysztof z Łodzi

    13-09-2010


  9. majchers

    Wspaniała rzecz! To dla takich miejsc, sytuacji, chwil warto kręcić (pedałami), warto żyć…

    13-09-2010


  10. Robb

    Jakoś nigdy Wam za te komentarze nie podziękowaliśmy … byliśmy w drodze i pewnie gdzieś “przepadły| .. przepraszamy … i .. bardzo dziękujemy

    10-03-2011

A może coś od siebie ?