zoptymalizowane dla Firefox'a i rozdzielczosci 1024*768

WIELKIE STARE DRZEWO

Wszyscy chodz± dooko³a ¶wi±tyni i modl± sie w spokoju. Nuca mantry, skupieni. Niektórzy (Tybetañczycy) k³ad± siê co 3 kroki na ziemie wyrzucaj±c przed siebie rêce. Ludzie ka¿dej mo¿liwej rasy, narodowo¶ci. Obok siebie :-) Nagle, gdy z Drzewa spada listek, kto¶ mniej cierpliwy zrywa siê i podbiega truchcikiem by go z³apaæ :-) Ka¿dy chce byæ pierwszy :-) Ka¿dy chce siedzieæ jak najbli¿ej Drzewa.

Tak tak … jeste¶my w Bodhgaya :-) Miasteczku w którym Sidharta, medytuj±c pod drzewem Bodhi doznal o¶wiecenia i sta³ siê Budda. Naj¶wietrze miejsce dla Buddystów :D i Drzewo-wnuk tego pod którym On sam siedzia³ :-)

Bêd±c tu mo¿na “zwiedziæ kawa³ ¦wiata”. Chyba ka¿dy buddyjski kraj ma tu swój klasztor i ¶wi±tynie :-) Odwiedzaj±c jeda po drugiej wskakuje siê na chwile w inna kulturê. Inny ¶wiat :-)

JAPOÑSKA jest surowa, pusta i bardzo “geometryczna”. poza posagiem Buddy panuj± tu tylko bia³e ¶ciany, szara pod³oga i br±zowy sufit. Wszystko jest g³adkie.

TYBETAÑSKA ju¿ z daleka wygl±da jak forteca. Jednak ka¿dy jej kawa³ek jest kolorowo ozdobiony. Na ¶cianach historia Buddy w obrazkach, sufity przyozdobione Mandalami i zwisaj±cymi proporcami.

TAJLANDZKA jest za to strzelista. Ze z³oconymi, spadzistymi dachami z których zwisaj± … wielkie plastry miodu :-) i buszuj±ce w nich dzikie pszczo³y :D W ¶rodku, obok Buddy portret Krola Tajlandi a na ¶cianach malowid³a … sztormu. Wielkie fale, zêbate ryby i walcz±cy o ¿ycie marynarze.

ITD ITD :lol:

Sami tury¶ci to najczê¶ciej Pielgrzymi lub studenci szkol jogi lub medytacji. “Zwiedzaj±cych” tu raczej niewiele. Mo¿e stad tu tyle spokoju udzielaj±cemu sie nawet straganiarzom :?:

Mo¿e to to miejsce ? Mo¿e to ten upa³ ? :D

***

Po d³uuugim urlopie i kolejnej wizycie w Varanasi znów jeste¶my w drodze. Pupy mamy poodgniatane (za karê ;-)), buzie spalone sloñcem, “lekkie zakwasy” to tu .. to tam :!: Ale tak nam dobrze :-) Na naszych rowerach, pokonuj±c “nasze kilometry” :-) w Biharze którym nas “wszyscy” straszyli a który okaza³ siê malowniczy i przyjemny ;-)

Lalo :-) By³o mokro ;-) i “gêsto” od glinianego b³ota, ale jechali¶my i tak do przodu :-) Pierwszy raz jechali¶my w deszczu bo … pierwszy raz od kiedy wyjechali¶my la³o :-) Pierwszy raz w “niemonsunowych” jeszcze Indiach. Nie byli¶my oczywi¶cie sami na drodze ;-) Obok nas jecha³y ciê¿arówki bez wycieraczek i autobusy za³adowane lud¼mi a¿ “poza drzwi”. Rowerzy¶ci pozawijani w koce, a lepsi z parasolami. Ludzie dooko³a pochowani pod drzewami, na przystankach lub w przydro¿nych dhaba’ch. Dzieci paplaj±ce siê w b³ocie :-)

I wszyscy jakby z tym … oswojeni :D Hmmm .. nic dziwnego gdy pora monsunowa trwa nawet 3 miesi±ce :-) A wtedy do doooopieeero leje :-) A ten deszcz by³ i … ju¿ znów jest upal :-) znów zaczê³o sie lato :-) Kto wie, mo¿e kolejny deszcze bêdzie dopiero za kilka miesiêcy :?:

Tak. Przerwa przerwa :-) Bardzo mi³o jest spotkaæ przyjació³ z Europy, spêdziæ cudowne chwile na rozmowach o Wszech¶wiecie, ¯yciu i Ca³ej reszcie. I¶æ razem na “babskie zakupy”, napiæ sie caffee latte i zje¶æ rogala z czekolada w German Bakery albo smakowaæ rozmaite sery przywiezione po pro¶bie :lol: Ale NAJLEPIEJ jest nam na naszych rowerach. W drodze :-) … Ku S³oñcu :D

Jutro stad wyje¿d¿amy i z pomoc± kolei ¿elaznych zbli¿amy sie do Darjeeling. Ostatnie 200 km pokonamy tradycyjnie rowerem, a nie bêd± to naj³atwiejsze kilometry :-) Wje¿d¿amy w góry :!: Nareszcie :!: :!: :!:

Buziaki spod Starego Drzewa

28-February-2007 | ania i robert |

  • 1. Angelika  |  February 28th, 2007 at 11:17

    super super

  • 2. Agata  |  February 28th, 2007 at 21:09

    Pozdrówcie ode mnie ka¿de z tych miejsc. Miejsc, których pewnie nigdy nie zobaczê na w³asne oczy. Miejsc, za którymi têskniê. Tak jakbym tam by³a w poprzednim wcieleniu. Nieznany ¶wiat, a tak drogi memu sercu. Jeste¶cie moim jedynym realnym kontaktem z tym niezwyk³ym ¶wiatem.
    Wkrótce góry, bêdzie ciê¿ko. Dbajcie o siebie i róbcie zdjêcia. Tak bardzo chcia³abym je zobaczyæ. :)

  • 3. asia  |  February 28th, 2007 at 21:10

    TEGO miejsca i magii i spokoju.. i MEDYTACJI wewnêtrznej najbardziej Wam zazdoszcze:) Ta przestrzeñ i to w³a¶nie MIEJSCE wci±¿ przede mn±..
    Mo¿e dawno obiecana pocztówka ze ¶wiata (Robb:)) ) bêdzie w³a¶nie z tego miejsca… ;-) to absolutnie ¿aden szanta¿ ani nawet aluzja ;-)))
    Pozdrawiam Was najserdeczniej z miasta pierników i moherowych beretów:) dobrej, szerokiej DROGI:)

  • 4. Piotr  |  February 28th, 2007 at 21:16

    no i nie zapominajcie o usciskach, pozdrowienia o Rafinerii.
    Ja juz w Polsce, niestety:/

  • 5. RaQ  |  February 28th, 2007 at 22:14

    …Wasza droga ku s³oñcu bardziej namacalna skoro zboczami gór wkrótce bêdzie wiod³a… A Wy po wizytach
    w miejscach szczególnych dla ducha te¿ chyba bardziej
    uduchowieni:)…Niech zatem deszczowe zawieruchy omijaj± Wasz± drogê, a serca i skrzyd³a wiod± do miejsc wyj±tkowych…Rowery pomocne niech bêd± niczym Pegazy:)
    £agodnego powrotu do rowerowej codzienno¶ci i wra¿eñ bez liku.
    ps….ZA PAMIÊÆ WIELKIE DZIÊKI:)

  • 6. sabina  |  March 1st, 2007 at 11:12

    ale Wam zazdroszcze!!! :-)

  • 7. Joanna  |  March 1st, 2007 at 21:48

    Gratuluje pomyslu, zaciecia, dluuugiego urlopu i zycze wszystkiego dobrego na drodze ;-)
    http://www.joasia.blogs.com

  • 8. bighunter  |  March 2nd, 2007 at 17:03

    z tymi 3 krokokami i padaniem przed siebie z rekami wyciagnietymi chodzi o sposob pielgrzymowania, czym dalej tym doznaje sie glebszego oczyszczenia. Pielgrzymowanie zaczynaja wychodzac przed dom i bija czolem o ziemie do pierwszej krwi…pozniej juz normalnie 3 kroki i na ziemie :)

    ostroznie adasiu … ostroznie :-) 

  • 9. daro  |  April 8th, 2007 at 09:08

    …hej dzieciaki a wy caly czas na wloczedze….
    fajno,szalone pozdro z londka ,pamietacie gdzie to jest?
    a, smacznego jajka ,bo to swieta w polsce…
    szacunek D.M

zostaw proszę komentarz ... my to lubimy :-)

wymagane

wymagany, ukryty

twój komentarz