zoptymalizowane dla Firefox'a i rozdzielczosci 1024*768

SUKKUR !

Kolejna zmiana planów :-) Która to ju¿ za nami i ile jeszcze przed ?

Policja i ludzie odradzali nam tak namolnie jazdê z Quetta do Peshawaru, ¿e postanowili¶my pojechaæ “naoko³o” czyli wzd³u¿ Indusu i w lewo. W nagrodê dostali¶my widoki tak wspania³e, ¿e brak s³ów. Lañcuchy górskie zbudowane z … morskiego ¿wiru. Strzeliste ¶ciany i g³êbokie w±wozy. Wszystko z otoczaków sklejonych glin±. W ten sposób zajechali¶my a¿ do Sibi. Jednego z najsuchrzych miejsc w Pakistanie. Wszêdzie py³, p³asko i … temperatury nie do wytrzymania. Ale warto by³o ;-)

Ludzie kochani, usmiechniêci z wiecznie wystawian± rêk± na przywitanie :D Iran by³ mi³y, ale to czego zaznali¶my do tej pory jest CUDOWNE. Du¿o wegetariañskiego jedzenia i to nawet w ramadan (restauracyjki s± zas³oniête niby prze¶cierad³em i podró¿ni mog± siê posiliæ a “ulicznych” to nie denerwuje ;)).

Jedyny problem to … policja. Od Sibi nie daj± nam spokoju i wlok± siê za nami. Eskorta znaczy siê. Siedzi to to z ka³achem lub starym Enfiledem i straszy. Raz rozgonili nam dzieciaki i nie da³em rady. Jeszcze nigdy niemal nie pobi³em policjanta ;-) A by³em tego blisko. Na szczê¶cie wszyscy siê z nich podsmiewuj± i jako¶ im nie przeszkadzaj± w rozmowach z nami. W Sukkur, w³a¶nie przez policjê nie chcieli nas przyj±æ w ¿adnym “akistanskim” hoteliku. Za du¿o formalno¶ci no i siedzi to to w lobby :-( musieli¶my i¶æ do takiego na który nas generalnie ni staæ :-( Ale co zrobiæ …

Ania zaliczy³a pierwsz± aklimatyzacjê z pakistanskim jedzeniem :-) Spêdzi³a noc w toalecie drybluj±c miêdzy do³em a gór±, ale od wczoraj ju¿ spokuj :-) Dieta na soczkach i bananach pomaga. Jutro jedziemy poci±giem :( w stronê Multan. Tam dalej rowerem. Tak± mam nadziejê. Ostatnio du¿o nam w rowerowaniu przeszkadza i powoli staje siê to nudne, ale co poradziæ. Podró¿ zrobi³a siê “czasem rowerowa” :-)

Na fotki nie liczcie ;-) Kafejki s± proste, kompy bez CDromów a po³±czenie s³abiutkie. Mo¿e w Indiach ? Mo¿e w jakim¶ wiêkszym mie¶cie ? Insh Allach :-)

Pzdr baaaardzo parne i gor±ce znad Indusu.

10-October-2006 | robert i ania |

  • 1. lewy  |  October 11th, 2006 at 00:01

    chyba nie ma wyjscia ,,,ania ,pajak nie ma wyjscia-trzeba bedzie zaprosic tych wszystkich ludzi ktorych was dopinguja i zostawiaja dajace otuchy komentarze na jakas fajna powrotna impreze w jakies piekne polskie miejsce!…keep biking and sth more :)

  • 2. Karol  |  October 11th, 2006 at 05:27

    Heja, z tonu ostatniego wpisu wyczytujê lekkie zw±tpienie i spadek wiary w rowerowanie. Ja to nazywam kryzysem trzeciego dnia, ale w odniesieniu do nart. Zawsze na tygodniowym wyje¼dzie, trzeciego dnia mamy ju¿ tak serdecznie dosyæ tego zimna, ¶niegu, sprzêtu, wyci±gów itd. ¿e robimy sobie przerwê na zwiedzania na piechotê :) A jak do tego jeszcze policja je¼dzi³a by za mn± po stoku to ju¿ wogóle by siê odechcia³o :) Ale trzymajcie siê dzielnie, bo siê wszystkim chwalê jakich to mam znajomych podró¿ników wiêc nie mo¿ecie zawie¶æ :) ¯artujê oczywi¶cie, a naprawdê to trzymamy kciuki aby siê Wam dalej dobrze wiod³o !

  • 3. wojtek  |  October 11th, 2006 at 07:13

    mimo upalow, slowianska krew z Ciebie nie odparowala ( casus z policjantem ;p) i dobrze. byle dalej, byle do przodu. i te doznania. tego zazdroszcze Wam szczerze. pzdr. i duzo pary w nogach :)

  • 4. Kuca  |  October 11th, 2006 at 08:08

    Hello Miski! widze ze na brak pogody nie narzekacie. Regularnie obserwuje co sie z wami dzieje :)

  • 5. RAQ  |  October 11th, 2006 at 10:20

    Pewnie siê powtórzê , albo powtórzê za kim¶ ale Wasze ostatnie prze¿ycia dowodz± , ¿e … by odnalezæ swoj± drogê trzeba czasem z niej zboczyæ…:).Dobrze , ¿e czasem tak sie dzieje bo do¶wiadczyli¶cie czego¶ poza waszymi planami a jednak urokliwego. Poza tym có¿, chyba sami przyznacie jeste¶cie najlepiej strze¿onymi polskimi turystami :) i choæ bywa to dla Was mêcz±ce mo¿e w ogólnym bilansie wypadnie dobrze. Jeszcze wielu piêknych miejsc , dobrych chwil , ¿yczliwie wyci±gnietych d³oni… TRZYMAM KCIUKI!!!!

  • 6. Kasia  |  October 11th, 2006 at 13:17

    Hej Wam! Po pierwsze to: duzo zdrowia dla Ani! Trzymam kciuki, by sie takie “nieodpowiednie przygody” jedzeniowe juz nigdy nie powtorzyly! A co do eskort policyjnych, to dodaje to troche “innosci”- nie wiem, jak to okreslic. Ja tez mialam ta “przyjemnosc” bycia pod ciagla obserwacja- tyle ze tajniaka. Jego zadaniem widac bylo sprawdzic, czy mamy jakies cele wzgledem jego kraju, co mysllimy nt sytuacji politycznej w Bulgarii i czy na pewno zamierzamy udac sie z pociagu w kierunku granicy greckiej… Smiesznie bylo, bo chcielismy go po slowiansku ugoscic w naszym przedziale (jako ze wiernie zmienial pociagi z nami), ale pan odmawial satnowczo spozywania jakichkolwiek pokarmow od domniemanych szpiegow…
    Powodzenia!

  • 7. bighunter  |  October 12th, 2006 at 17:30

    a ja powiem tak:
    Nie ma bata, walcie z blata
    pozdrower :)

  • 8. marta  |  October 14th, 2006 at 10:20

    jestem jak najbardziej za tym co napisal lewy (tam na samej gorze!) pozdrawiam!

  • 9. lewy  |  October 18th, 2006 at 14:11

    to ja i marta to juz dwie osoby ktore sa za impreza powrotna dla naszysz cyklistow w polskich gorach (oni wiedza ze tez sa piekne) wiec ponawiam apel- kto jest za niech da znac, ale cicho sza….oni nic nie maja wiedziec, to straszna tajemnica ha!:) pozdrawiam zuczki

zostaw proszę komentarz ... my to lubimy :-)

wymagane

wymagany, ukryty

twój komentarz