RISHIKESH …
… takie male Varanasi… Ganges a wokol niego wszystko :-) tysiace pielgrzymow przybywa tu kazdego dnia (szczegolnie teraz gdy zaczal sie sezon turystyczny i wakacyjny w Indiach) Rishikesh to… Kolorowy bazar w centrum miasta czyli sragany z czym sie da: z mango, lichi, malonami, mega arbuzami (kazdy wazy chyba z 10 kg), obok plastikowe cudenka, grzebyki, kubeczki, zabawki, “zlote” zegarki, 20 rodzajow klodek, pieknie pachna przyprawy, zielona henna na kilogramy :-), dziwne orzechy, kolorowe sari, materialy dla swietych sadu, metalowe naczynia, klapki gumowe dla kazdego, modne koszulki dla chlopakow, gliniane fajki i garnki, budka z paanem i tabaka pachnace juz z daleka… i cale mnostwo ludzi, wszedzie walesaja sie krowy a psiaki spia gdzie popadnie, :-) ktos smazy chowmein lub masala dosa, w kazdej dabie lezy samosa :-), ktos inny wyciska soki: z trzciny, mango lub arbuza, ktos inny robi lemon lub masala soda… hmmm a wtym wszystkim my … spokojni, szczesliwi i w tym wszystkim odnalezieni idziemy obejrzec ganga artii – wielbienie rzeki. :-) Rishikesh to takze Laxman Jhula czyli most. To tutaj sa “najwazniejsze” swiatynie w miescie i najwiekszy tlum wiernych – pielgrzymow. Gwar zaczyna sie ok osmej. Na sniadanie parataha, caj lub dosa… a potem wszyscy przybyi ida do swiatyni lub kapia sie w Gangesie. Masa ludzi a wokolo nich… stragany z pamiatkami reigijnymi oczywiscie (paciorki, koraliki,obrazki, wisiorki, kawalki drzewa sandalowego, itd itp), obok kraza sprzedawcy pocztowek, atlasow drogowych, plastikowych aparatow dla dzieci, ktos sprzedaje ogorki na cwiartki, ktos popcorn, napoje, owoce, namkin, pokarm dla ryb lu malp, slychac gwar glosow wokolo i trabienie jeepow i motorow na przemian z glosnymi dzwonkami ze swiatyn. Przyjezdza tu kazdy… najwiecej wsrod tlumu widac radzputow z Rajastanu, ich jaskrawe turbany lsnia z kilkuset metrow :-) sa i starsi i mlodsi.. rodziny i ludzie amotni, biedni i bardziej zamozni. :-) Kazdy z nich przyjechal tutaj by wykapac sie w swietej rzece… odprawic puje lub przy okazji na wakacje. :-) Sa dwa wiszace mosty… lecz wazniejszy wydaje sie byc wlasnie Laxman Jhula. Most jest dluuuugi, wiszacy, wiecznie zatloczony i jest atrakcja sam w sobie. Niemal kazdy musi miec na nim pamiatkowe zdjecie… w tle ze swiatynia lub zachodnim turysta rzecz jasna :-). Codziennie rano na moscie siedza “cwane” malpy… siedza i czekaja… szczegolnie lubia wlascicieli plastikowych reklamowek… bo przeciez napewno ktos niesie jakis smakolych wlasnie dla nich. :-) sa przeciez uosobieniem Hanumana wiec im sie nalezy. :-) Przejscie przez most zajmuje chwile, czasem dluzsza a czasem krotsza… z reguly te pierwsza… po drugiej jego stronie czekaja fotografowie – profesjonalisci, mozna sobie zrobic zdjecie calej rodziny z piekna kolorowa ramka dookola… ot taka pamiatka. :-) Nieco wyzej po lewej stronie jest oczywiscie German Bakery a wniej glownie my – tirysci spoza tego kraju, pijemy prawdziwa kawe, zjadamy sie ciastem z mango lub innym europejskim smakolykiem… i mamy tu taka mala przerwe od tego co sie dzieje tam na dole… chyba ze czasem ktos bez pytania przykucnie obok z dzieckiem do zdjecia. :-) Wiekszosc z nas przybyla tutaj na kursy jogi, reiki, masazu lub medytacji… lub po prostu odnalezc siebie… znalezc inny, “lepszy” sposob na zycie i pozostac tutaj nawet dluuugie miesiace :-) Rishikesh to szczegolne miejsce… mimo tego calego pielgrzymkowego “zamieszania”.. jest pelen spokoju, choc wciaz w indyjskim wydaniu :-) pozdrowienia |
9-June-2007 | ania i robert |
1. marta | June 9th, 2007 at 20:05
pyszny opis..wielce zmyslowy..obfituje we wszystko czego mialam okazje uczknac bedac w Indiach..przez krotka chwile poczulam to co towarzyszylo mi podczas tamtej podrozy..i poszwendalabym sie po tych waskich uliczkach omijajac wszechobecne krowy i pieski,powdychalabym milion roznych zapachow,a juz z ogromna przyjemnoscia spalaszowalabym kawal bananowo-czekoladowego ciasta z german bakery!! “gdyz serce me gryzie nostalgia”… i wakacji sie chce….
2. kibic | June 10th, 2007 at 09:11
Z pol roku nie zagladalem na ta strone, a Wy ci±gle w drodze;)
3. Dorka | June 10th, 2007 at 17:34
Och….ach…. ech….wzdycham tak i to wcale nie z powodu upa³ów!Indyjski kalejdoskop, ktory sie ciagle obraca i do tego pachnie cymesami to po prostu niesamowity widok! A Wy w tym siedzicie po uszy! Jaaaa!!!! Cudnie!
A u nas w Lubku zaczyna sie krecic budowa galerii, moze wreszcie troche sensownych sklepow przybedzie. Wola³abym jednak jakies fajne k±pielisko. BO tak to usychamy a na fontanne jestem za wielka. A moze by tak Ganges do nas….czy co¶?
Wielkie pozdrowienia i trzymajcie sie drogi!!
DOrka.
4. Artur | June 11th, 2007 at 19:38
dzieki za maila!
5. siora | June 12th, 2007 at 07:01
Witam:)
jak siê ciesze ze znalaz³am tem blog bêdê czêstym go¶ciem:):)
Super opis.Czytaj±c notkê wyobra¼nia zaczyna pracowaæ:):)Tak bardzo chce pojechaæ do Indii:)Chwilowo to marzenia:)Dziêki Waszym informacj± mo¿na du¿o siê dowiedzieæ:)Mam du¿o czytania:)Jedno co dzi¶ ³±czy Poznañ z Indiami to upa³y:):)Dzisiaj ma byæ 32C:( Pozdrowionka
6. Goska-Margot | June 23rd, 2007 at 09:19
Rishikesh…dopiero co sie tej German Bakery siedzialo :-) moge wiec potwierdzic, ze opis pierwsza klasa!Pozdrawiam Was z Bhaktapur, w ktorym chyba tez sie mozna zasiedziec…
zostaw proszę komentarz ... my to lubimy :-)