RAJASTANSKA … ULGA
Przez piaski pustyni, w±skimi drogami dojechali¶my szczê¶liwie do Jaipur. Miasta nazywanego ró¿owym, ale jak zobaczycie na kilku fotkach raczej … czerwonego. Có¿ .. k³óciæ siê nie bêdziemy ;-) [photopress:100_2017.jpg,full,pp_empty] Wszystko uk³ada siê wspaniale. Jest spokojnie, kolorowo i sympatycznie. Wszyscy o nas dbaj± :-) Byle tylko by³o dobrze :-) W restauracyjkach, w hotelach gdy tylko powiemy ze wszystko jest dobrze s³yszymy czêste – dziêkujê. Z u¶miechem i bez natarczywo¶ci :-) Co¶ siê zmieni³o :-) Ludzie ? Czy to my, po pakistañskich przej¶ciach ( kilku ale “mocnych” ) jeste¶my inni ? Nie wiadomo – najwa¿niejsze ¿e cokolwiek to jest, dzia³a to na nasza korzy¶æ :-) Masa wspania³ego wegetariañskiego jedzonka. Wszechobecne lassi ( czyli napój jogurtowy w którym Ania ju¿ siê zakocha³a ;-)), czyste (!) hoteliki i … znów sympatyczni ludzie. Kierowcy niemal nie tr±bi±, prawie zawsze na nas uwa¿aj± :-) dzieci siê ¶miej± i machaj±. Kobiety same “szukaj± kontaktu” i czêsto machaj±. Zdarza siê nawet ze wo³aj± “hello” co w Pakistanie by³o by nie do wyobra¿enia :-) Nie da siê ukryæ – kobiety na ulicy dobrze wp³ywaj± na ogólne zachowanie mê¿czyzn ;-) Kolory i jeszcze raz kolory. Zapachy i jeszcze raz zapachy. Bêdziemy pisaæ o nich jeszcze nie raz :-) Ju¿ nied³ugo pojawia siê na zdjêciach :-) Bêdzie ich du¿o … oj bêdzie :-) Przed nami zygzak przez Rajastan. Dobrze nam bardzo i niechêtnie st±d wyjedziemy … dalej :-) Codziennie probujemy nowej potrawy. Nie musimy siê doszukiwaæ resztek miêsa bo ich tam na pewno nie ma :-) Nie musimy siê t³umaczyæ z wegetarianizmu :-) Zaraz idziemy na Thali … i na pewno bêdzie pyszne :-) A ludzie dooko³a nas ¿yj± sobie zajêci ciê¿ko, bardziej sob± ni¿ nami. I dobrze. Oby zosta³o tak jak najd³u¿ej. Nawet psy s± mi³e :-) I wielb³±dy … wszechobecne do tego stopnia ¿e …. ju¿ ich niemal nie zauwa¿amy ;-) Os³y wygl±daj± lepiej ni¿ w s±siednim kraju ;-) Mo¿e nie dostaj± tak czêstego lania jak u s±siadów ? Hmmm .. na takie wygl±daj±. Ok … Ania idzie zaraz “kupowaæ sukienki” i idê jej potowarzyszyæ :-) Kto¶ j± musi kontrolowaæ :-) mamy ma³e sakwy a pokus setki :-) Jak ³atwo i ciê¿ko za razem byæ kobieta :D … ok .. czas uciekaæ :-) Pozdrawiamy z przemi³ego Rajastanu. Ania przesy³a “gor±ce wibracje” a ja zapachy z niedalekiej restauracyjki !!! Do przeczytañska za kilka dni. |
24-November-2006 | robert i ania |
1. alina | November 24th, 2006 at 11:51
Fajnie, ze piszecie o waszych wrazenia ‘zmyslowych’. Ale… co pachnie?
2. marta | November 26th, 2006 at 16:06
rzeczywiscie…kolorowy zawrot glowy! i takie “babskie” pytanko:
jakiez to sukienki kupila sobie ania mmm?chce zobaczyc fotke!pozdrowionka!
marta
3. RaQ | November 26th, 2006 at 17:27
…przy muzie RADIOHEAD :) czytam sobie dzi¶ Wasz news, ogl±dam fotki i wiecie co bardo mi siê to komponuje… tworz±c wielozmys³owy odbiór pozytywnej energii:) . Jednym s³owem Wasze kolorem i zapachem terapie dzia³aj± prawid³owo… Oby tak dalej:).Niech Wasza przygoda z Indiami potrwa na tyle d³ugo by¶cie
czê¶æ nagromadzonej tam energii zdo³ali zabraæ ze sob± i pozara¿aæ ni± nas nie tylko wirtualnie…Skoro wszystko idzie po Waszej my¶li a los i otoczenie sprzyja ¿yczê Wam dalszej weny i g³odu wra¿eñ…
A propos zmian jakie w Was zasz³y??? odkrywam Ciebie Paj±k jako maniakalnego g³odomora:) ? a Aniê- zakupomaniaczkê:) ?…To zupe³nie inny wymiar Was w mojej g³owie:).
…”JOWEJEK” …na dalsz± drogê:)
4. Kasia | February 18th, 2007 at 15:01
Witajcie! Pozna³am Wasz blog dziêki Arwenn! Zaczê³am ¶ledziæ Wasz± podró¿. Gdy czytam Wasze posty czujê siê, jakbym tam by³a! Wspania³e zdjêcia!
zostaw proszę komentarz ... my to lubimy :-)