zoptymalizowane dla Firefox'a i rozdzielczosci 1024*768

DELHI MOJE DELHI

z Indii [ponownie] robert i ania | 4-August-2007

Znow w tym uroczym, spiewnym Chaosie. Pelnia goracego, lepkiego powietrza wymieszanego z ulicznymi zapachami i dzwiekiem klaksonow. Delhi mozna kochac lub nienawidzic :-) Malo kto moze zostac obojetny ;-) Takie miejsce. Cudowne i zywe.

Zywe prawdziwie. Zycia pelne. Nie ma tu miejsce na Zachodnia separacje. Zwierzeta tu, ludzie tu, praca tu, a odpoczynek tu :-) W Delhi wszystko odbywa sie w tym samym miejscu. W tym samaym czasie. Trzeba tylko wywalzyc kawalek przestrzeni dla siebie. Sprzedawcy walcza z przechodniami. Psy z krowami. Asfalt z Drzewami. Piesi z Parkingami. Bieda z Nedza. Zycie ze Smiercia. Kolory z Szaroscia, choc ta druga jest tylko chwilowa …. popada deszcz i wszystko zamienia sie w kolory :-) Tak Intensywne, ze az (dla nas naiwnych) “nienaturalne”.

Przyjezdzamy ze swiata poukladanego i Prawdziwe Zycie nam przeszkadza. Meczy. Nie godzimy sie na nie bo go nie znamy. Wchodzi w nasza Przestrzen, o ktora codziennie musimy walczyc. W Europie wykarcowalismy drzewa wiec nie przeszkadzaja nam “w srodku miasta” …. Tutaj karczowac trzeba by co chwile, wiec latwiej droge wybudowac dookola i …. miec chwile “spokoju” ;-) I kto tu jest “madrzejszy” ?

Delhi moje Delhi. Czasem potrafi tak zmeczyc, i nigdy nie mam jej dosyc. Zawsze jestem jej glodny, zawsze ciekawy. Kolejnego podworka, kolejnego zakretu. Zawsze dzieje sie cos nowego i niespodziewanego choc wydaje sie ze nic nie moze nas zaskozyc :-) Ze nie ma tu czegos czego nie mozna by sie spodziewac. Kolejny dzien to kolejna niespodianka :-) Choc oczekiwana, choc oczywista :-)

Za kilka dni bedziemy u przyjaciol. Podeslemy jakies fotki ;-)

dodaj komentarz

LOBSANG ZMIENIA SWIAT

z Indii [ponownie] robert i ania | 4-August-2007

Lobsang’a poznalismy oczywiscie przypadkowo. W gaszczu hotelikow trafilismy wlasnie do niego ;-) Polubilismy sie po  dwoch dnaich, zainteresowalismy sie soba wzajemnie po dwoch nastepnych. sami nie wiemy kiedy zostalismy “dobrymi znajomymi” :-) Moze podczas tych wieczornych rozmow o Ladakh’u, Wszechswiecie i Calej Reszcie :-)

W otaczajacej pogodni za pieniedzmi, Lobsang … stoi troche na uboczu. Dba o swoj guest house i 3 inne male firmy ktorymi dowodzi, ale nie ma problemu wyprosic gosci ktorzy nie szanuja innych. Zwlaszcza ich spokoju i zamilowania do ciszy. W miescie ktore sprzedalo sie izraelskim turystom umie stac na strazy wlasnego spokoju i szacunku.

Zawsze tym “glosnym” daje druga szanse :-) Lecz o dziwo wiekszosc z nich woli halasowac gdzie indziej ;-)

Lobsang zmienia Swiat. Doslownie. Przy drodze na lotnisko ma sklep z czarodziejskimi “aparatusami”. Dzieki nim, ludzie w odleglych wioskach Ladakh’u zyja pelniej, lepiej i ciekawiej.

Lobsang …. instaluje baterie sloneczne. Niekiedy buduje cale elektrownie.

Od 9′u lat, systematycznie zmienia Swiat na lepszy :-)

Lobsang ma 43 lata, spokojna zone, madrego syna, buddyjski spokoj i … dwoje rowerowych przyjaciol – szczesliwych posiadaczy malej bateri slonecznej :-D

komentarze: 2

OSTATNIA SZANSA

z Indii [ponownie] robert i ania | 20-July-2007

Kochani … macie ostatnia szanse by ustawic sie w kolejce … z kwiatkami …. i laurkami … dla Ani :-)
Kochanie moje konczy dzis …. 26 latek :-)

Wiec … siadac i pisac. Piekne zyczenia :D .. ale juz !!!

komentarze: 26

STOK KANGRI i KHARDUNG LA

z Indii [ponownie] robert i ania | 11-July-2007

10 lipca 2007 bedzie dla nas waznym dniem. Po jednej stronie doliny Indusu Ania wspinala sie rowerem na slynna Khardung La, ktora Hindusi nazywaja Najwyzsza Drogowa Przelecza Swiata (ale nia nie jest :-), ale jakie ma to znaczenie :-) wystarczy ze jest trzecia :-))

Ania na Khadung La

Po drugiej stronie tej samej doliny Robert wspinal sie z pomoca brytyjskich przyjaciol, nepalskiego przewodnika, rakow, czekana i tym podobnych na Stok Kangri – 6100 metrow npm :-)

stok kangri

Buziaki od waszych Niepokonanych :-)

komentarze: 5

Z MANALI DO LEH …. cz. II

z Indii [ponownie] robert i ania | 1-July-2007

Hmmmmmmmm …. czesc pierwsza bedzie …. pozniej :-)

Dzien 5, Turkusowe Rzeki i Serpentyny do Nieba.

Zatrzymaj sie na chwile a uslyszysz. Ptaki pustyni, pszczoly i trzmiele. Szum turkusowej wody i tokujace na srodku drogi …golebie.
Stukot wlasnego serca.
Wlasny, plytki oddech.
Zwir i kamienie.
Zolto-czarne motyle.

W tybetanskiej dhabie: “My Country No Freedom. Here is Good, But This Is not My Home” :-/

Dwa trzmiele siadly mi na nodze i probuja dobrac sie do czegos slodkiego :-) Rozciagaja na boki moje wlosy i szukaja czegos slodkiego :-) Hmmm … nie jest jeszcze ze mna az tak zle gdy trzmiele myla mnie z kwiatami. Zawsze to muchy mogly by pomylic mnie z … czyms mniej przyjemnym :-)

(more…)

komentarze: 2

CZAS WRACAC …

z Indii [ponownie] robert i ania | 30-June-2007

Za nami niemal 11 miesiecy i 9300 rowerowych kilometrow. Przed nami tysiace nowych planow, ktore chwilowo musza poczekac.

Na nowe sily, na nowe miejsce w sercu i glowie, na nowy budzet, na kilka innych drobiazgow :-)

Mielismy w planach Wielkie Rowerowanie przez Zachodni Tybet, ale … okazalo sie ze zanim tam zajedziemy musze pochodzic po lekarzach “od wysokosci” i przygotowac na to moj zaladek :-( czekac :-/

Zachodni Tybet “zamienilismy” na … Europe Wschodnia i postanowilismy, pod koniec sierpnia wracac do Istambulu i powoli, przez Grecje, Bulgarie, Rumunie i kilka innych pieknych krajow wracac do PL. Juz w listopadzie napijemy sie razem herbaty z sokiem malinowym :-)

Czas wracac … :-)

Czasem nie jest wyzwaniem wejsc nas Everest. Czasem najwiekszym wezwaniem jest zawrocic spod samego szczytu. Po to by przezyc z czasem jeszcze wiecej. Nie jest latwo, ale … :-)

Pozdrawiamy wciaz z Ladakh’u w ktorym zostaniemy jeszcze ze 3 tygodnie.

komentarze: 6

MANALI-LEH … ZA NAMI

z Indii [ponownie] robert i ania | 24-June-2007

droga z Manali do Leh to za nami :-) kliknij na obrazek :-)

“dalismy rade” .. ze tak powiem :-) bylo ciezko, momentami baaardzo ciezko (5 dni jazdy powyzej 4200 metrow n.p.m to jednak nie dowcip) ale bylo pieknie .. oj jak pieknie :-) wjechalismy ze 2 razy na ponad 5000 metrow i jestesmy z tego dumni ze ho ho :-)
Na fotki poczekacie dlugo bo tu internet kosztuje majatek (jestesmy na pustyni a lacze jest … satelitarne :-D) wiec …
posiedzimy tu troche …
do przeczytanska … kiedys ;-)
buziaki od spalonych wiatrem i sloncem

komentarze: 6

MANALI – LEH ZA NAMI

z Indii robert | 24-June-2007

droga z Manali do Leh to za nami :-) kliknij na obrazek :-) “daliśmy radę” .. że tak powiem :-) było ciężko, momentami baaardzo ciężko (5 dni jazdy powyżej 4200 metrów n.p.m to jednak nie dowcip) ale było pięknie .. oj jak pięknie :-) wjechaliśmy ze 2 razy na ponad 5000 metrów i jesteśmy z tego dumni ze ho ho :-) Na fotki poczekacie długo bo tu internet kosztuje majątek (jesteśmy na pustyni a łącze jest … satelitarne :-D) wiec … posiedzimy tu trochę … do przeczytańska … kiedyś ;-) buziaki od spalonych wiatrem i słońcem

dodaj komentarz

RISHIKESH …

z Indii [ponownie] ania i robert | 9-June-2007

… takie male Varanasi… Ganges a wokol niego wszystko :-) tysiace pielgrzymow przybywa tu kazdego dnia (szczegolnie teraz gdy zaczal sie sezon turystyczny i wakacyjny w Indiach) Rishikesh to… Kolorowy bazar w centrum miasta czyli sragany z czym sie da:  z mango, lichi, malonami, mega arbuzami (kazdy wazy chyba z 10 kg), obok plastikowe cudenka, grzebyki, kubeczki, zabawki, “zlote” zegarki, 20 rodzajow klodek,  pieknie pachna przyprawy, zielona henna na kilogramy :-), dziwne orzechy, kolorowe sari, materialy dla swietych sadu, metalowe naczynia, klapki gumowe dla kazdego, modne koszulki dla chlopakow, gliniane fajki i garnki, budka z paanem i tabaka pachnace juz z daleka… i cale mnostwo ludzi, wszedzie walesaja sie krowy a psiaki spia gdzie popadnie, :-)

(more…)

komentarze: 6

MAGICZNE OKNO

z Indii [ponownie] robert i ania | 5-June-2007

Mieszkamy w hoteliku, w pokoju z Magicznym Oknem. Widaæ z niego co¶ pomiêdzy gruzowiskiem a ¶mietnikiem zarastanym powoli przez pobliski lasek.

Ale nie to jest w nim magiczne :-) To tylko przykrywka. Element indyjskiej codzienno¶ci i braku innego, zorganizowanego miejsca na ten gruz i ¶mieci. Lasek jest jak najbardziej po¿±dany :-)

Okno jest bardzo du¿e, okratowane antyw³amaniowo (choæ to drugie piêtro) i anty … ma³powo :-) Bo mieszka ich tu du¿o i zakradaj± siê do pokojów “na szaber” :-) Oszklone to to weneckimi lustrami :-) W ci±gu dnia szpiegujemy ¦wiat niezauwa¿eni a noc± to ¦wiat szpieguje nas :-) Tyle tylko, ¿e my, sprytnie, ukrywamy siê za zas³onkami (które za kare zatrzymuj± ruch powietrza i jeste¶my zdani na ³askê wiatraka :-))

Ale nie to jest w nim magiczne :-) To tylko techniczna strona ¿ycia, co¶ co nie ma wiêkszego znaczenia.

Magiczne s± w nim … poranki :-) Kiedy na kratach zbieraj± siê niewielkie, niepozorne ptaszki i budz± nas swymi piskami, trelami i æwierkaniem :-) Kiedy bija dziobami we w³asne odbicia :-) Uparcie, d³ugo i mocno. Codziennie o tej samej porze, codziennie du¿o :-) Dziêki weneckim lustrom mo¿emy je podgl±daæ (dos³ownie) z kilku centymetrów. szczê¶liwi, niezauwa¿eni :-)

Drugie okno tez jest magiczne. Widaæ z niego Rishikesh i mleczno szary Ganges. Kolorowych pielgrzymów drepcz±cych cierpliwie po wisz±cym mo¶cie i spokojne zachody s³oñca :-)

Zycie jest dobre, spokojne i piêkne :-)

dodaj komentarz

dalej wczesniejsze posty

Posty

kolarstwo

Ważne Linki

moja ksiazka