5:30. Strumyk z którego mieli¶my nabraæ wody … zamarzniêty. Musimy kupiæ 2 litry wrz±tku i kosztuje nas to niemal … 20 Z£ :-( Przed nami 800 metrów do góry, a¿ na 4990 i to po drobnym ¿wirze i kamieniach. Ania w hoteliku “walczy” z lekk± chorob± wysoko¶ciow±. Daje rade ;-)
Po 15′u minutach dyszymy jak Dave w Odysei Kosmicznej 2001 :-) Jeste¶my cali poowijani i jedyne co s³yszymy to w³asny oddech … raz … dwa … raz … dwa … Nad nami atramentowe niebo i z³ote góry … raz … dwa … raz … dwa … Poraz pierwszy jest na prawdê ciê¿ko. Drepczemy jak himalai¶ci na 8000 :-) i zaczynamy … w±tpiæ. “Stary .. to tylko jezioro. Pie****æ to :-)”
raz … dwa … raz … dwa …
Co jaki¶ czas moje stare buty ( na lewym mam DOS£OWNIE pó³ Vibramu) trac± chwyt i wszystko zmienia sie w raz-dwa-raz-raz-raaaaaaaz …… dwa i tym podobne. ¦lizgawka na ¿wirze.
Za nami godzina i nareszcie idziemy w s³oñcu. Robi sie “ciep³o” i mo¿emy odwin±æ twarze. Po lewej szumi rzeka ! … i zaczyna sie ostatni zyg-zag do góry. Potem ¶nieg i p³asko. ¦lisko jak cholera. I wietrznie …
Jezioro jest … zamarzniête i pokryte ¶niegiem. Obot tablica “
Jeziloro Tilicho. Najwy¿sze jezioro na ¦wiecie. 1107 metrów wy¿sze ni¿ jezioro Titicaca” :-D
Za nami 2,5 godziny … przed nami zej¶cie do Base Camp’u, 2′gie ¶niadanie i jakie¶ 7,5 godziny dreptania do Yak Kharka :-) No i przeprawa przez to wstrêtne osuwisku które wczoraj tak sparali¿owa³o Ania ! Gdyby nie spokój Miguel’a pewnie nigdy by nie przesz³a. Ale przesz³a :-) MONTANISHTINIA !!!

16 dni dooko³a Annapurny. 3 o¶miotysiêczniki, prze³êcz na 5400, przeprawy przez osuwiska, wisz±ce mosty, wiatr, ¶nieg, upa³y, motyle, kwitn±ce poziomki, wodospady, yaki i my. I jeszcze “kilku” innych ludków ;-)
16 dni dooko³a gór potê¿nych. Jaskinia milarepy, lodospad Annapurny III (zabrak³o nam mo¿e 15 minut ¿eby go dotkn±æ)
16 dni dooko³a pieniêdzy :-( Trekking robi siê trochê za-popularny. Ludzie “uciekaj±” w inne miejsca. Do tego miejscowi coraz czê¶ciej ¶migaj± na motocyklach i … w³a¶ciciele hotelików nieustanie podnosz± ceny. Zaczynaj± byæ nachalni. Pozdrawiaj± ciê g³ownie po to ¿eby zaraz zaproponowaæ ci napoje, obiad itp. Czekaja na twoje pieni±dze, których od kilku lat nap³ywa coraz mniej ….
Ale co tam … by³o warto :-D Ka¿dego dnia, ka¿dego podej¶cia, ka¿dego obtarcia i … ka¿dej rupii :-)
Biali ludzie s± tacy “nietykalni” :-) Opowiadaj± mro¿±ce historie o ka¿dym zadrapaniu, uk±szeniu i odcisku :-) W ich nudnawym, sterylnym i “bezpiecznym” ¿yciu ka¿de dra¶niecie urasta do rangi blizny z pola walki :-) Od kilkudziesiêciu lat nie znaj± prawdziwej wojny wiec kreuj± sobie swoje w³asne, “niby wojny”.
Miejscowi ¶migaj± w plastikowych klapkach, miewaj± egzemy, grzybice, poranione d³onie i stopy i … nigdy o tym nie mówi± :-) Poznali¶my nawet tragarza który nie mia³ jednej reki ! Przyjmuj± te “rany” jako codzienna cenê za ¿ycie. ¯yj± w ¶wiecie prawdziwych wojen, prawdziwych bitew, prawdziwych problemów. Szanuj± KA¯DA rado¶æ i KA¯DY kolejny dzieñ :-) :-) :-)
przed nami kilka dni przerwy i “restauracyjnej rozpusty” :-) Potem wsiadamy znów na rowery i w drogê … w stronê Ladakh’u. Co potem ? Nie wiemy :-)
raz … dwa … raz … dwa …
1. stopa | May 7th, 2007 at 10:20
Czesc,
dawno sie nie odzywalismy, ale na biezoco sledzimy. Kiedy napisaliscie, ze idziecie na trekking i to jeszcze wokol Annapurny, a nie tak czesto zachwalanego Everestu myslalem, ze bedzie jeszcze troche mniej komercji (nie wiem jak to inaczej nazwac).
Jednak, mimo wszystko, ciesze sie z Wami, ze mogliscie to wszystko zobaczyc i przezyc. Mam nadzieje, ze tez sie tam kiedys wybierzemy z Agnieszka.
My juz powoli konczymy podroz. 10 miesiecy w drodze i czas do domu.
Pzdr z Tajlandii
jacek
2. Maniek | May 7th, 2007 at 11:20
Co prawda treking to nie wspinaczka ale i tak Wam zazdroszczê jak jasna cholera… te¿ bym chcia³ po tak pofa³dowanym terenie st±paæ :) Ach…
3. Angelika | May 7th, 2007 at 11:50
mi siê od razu przypomnia³o jak ponad rok temu tez tam by³am…
4. RaQ | May 8th, 2007 at 07:15
…A ja tam nie by³em ,mo¿e nigdy nie bêdê ale nie to dla mnie najwa¿niejsze:)…
Wa¿ne jest ,¿e radê dali¶cie ,¿e walkê z samymi sob±
zakoñczyli¶cie ” z tarcz±:)”…¿e prze¿yli¶cie dobr± ,piêkn± przygodê na miarê Waszego hipnotyzuj±cego wyjazdu…Z o¿ywieniem oczekujê fotek z tego wysokogórskiego podboju przestrzeni:)…
A Wam wypoczynku na miarê Waszych potrzeb i niech ” lokalni ” wyrozumialsi finansowo bêd±:)
¦CISK BRATERSKI:)
5. Artur | May 8th, 2007 at 18:51
No tak. Jedni tam s±, inni ju¿ byli, jeszcze inni sie wybieraj±. A wszyscy zapominaj± o takich jak ja. Ja sie glo¶no pytam gdzie s± zdjêcia!!!
Trzymajcie siê ciep³o
zostaw proszę komentarz ... my to lubimy :-)
Comments Feed