zoptymalizowane dla Firefox'a i rozdzielczosci 1024*768

Posty 'z Indii'

NOWE FOTKI #2

Ostatnie fotki z Rajastanu :-) Mi³ego ogl±dania i komentowania :-)

100_2488.jpg

ania i robert | 9-December-2006 ---------- komentarze: 3

NOWE FOTKI

Nowe fotki o które tak prosicie :-) znajdziecie TUTAJ :-)

100_2514.jpg

robert i ania | 8-December-2006 ---------- komentarze: 4

RANAKPUR

Wielka świątynia Dżinijska. Mała wąska droga, dookoła dżungla i góry. Kilka autobusów z „białymi turystami”. W LP jest tylko mała wzmianka więc i turystów mało.

Wyjechaliśmy w … mżawce. Od kiedy wyjechaliśmy z domu to nasza pierwsza jazda w deszczu. Co prawda to tylko mżawka, ale …
Opuściliśmy świątynie żegnani przez niemal wszystkich: Braminów, strażników i zaprzyjaźnione psy. Niektóre tak stare, że aż łyse, ale utaj nikt nie odważy się „uśpić psa” – każde życie jest tak samo ważne i każdy sam, na własną rękę bądź łapę spotka swoją śmierć. Droga ciągnęła się ostro w góre. Na poboczu grupki małp wyczekujących na banana lb choćby „nędzne chapati”. I tylko dzikie pawie, powoli i spokojnie, niczym święte krowy wędrowały z jednej stron na drugą. Dookoła nas zielono. Po raz pierwszy od kiedy wjechaliśmy do Rajastanu jedziemy pod górę, wśród zieleni w zanikającej mżawce. Rajastan do siebie niepodobny.

Piękno bocznej drogi. Spokój, cisza i czas dla samych siebie. Raz-dwa-raz-dwa. Czasem tak stromo, że czuję jak brakuje mi jeszcze jednej przerzutki!

Drugie śniadanie – sada parantha i chai. Na drogę ciastka i kolejne litry wody. Po mżawce znów en sam, klejący się upał. Dżungla została w tyle, przed nami pola trzciny cukrowej, ryżu i rzepaku. Coraz więcej domów, coraz więcej ludzi, coraz więcej radosnych pozdrowień i ciekawości. Zawsze, przy każdym postoju zasypują nas tymi samymi pytaniami. Ile mamy przerzutek (i jak one działają), do czego nam te niebieskie butelki (na wodę ! Nie .. nie na tlen i nie na benzynę .. sorry chłopaki), i oczywiście .. o siodełka (że takie inne i twarde).

robert | 6-December-2006 ---------- dodaj komentarz

BAZAAR

Budzi siê wcale nie tak rano bo “dopiero” oko³o 9ej rano. Z porannego ch³odu jako pierwsze wstaj± psy, krowy i dzieci … biegaj±c “za róg” do toalety i walcz±c po cichu ze sob± o pierwszeñstwo grzebania w ¶mieciach :-( Niestety. Ma³e, rozczochrane i czêsto w biegu. Z jutowym workiem na ramieniu szukaj± w stercie wczorajszych ¶mieciach czego¶ do zjedzenia lub sprzedania.

Potem budz± siê sprzedawcy. Czêsto ¶pi±cy pod lub na swoim straganie czy wózeczku. Jest mro¼no. Ju¿ dziewi±ta a ¶wiat³o niby o 7ej. Kto mo¿e popija herbatkê owiniêty we³nianym kocem/szalem. Powoli bazaar odkrywa przed przechodniami swoje bogactwo. Stragany ze sznurkiem, z ³añcuchami, z bransoletkami, z u¿ywanymi europejskimi ciuchami, z naczyniami, z myd³em, z kadzide³kami, z mniej i bardziej ¶wiêtymi obrazkami. Stragany Wszelkiej Mo¿liwo¶ci.

stragan z bransoletkami

(more…)

robert i ania | 1-December-2006 ---------- komentarze: 7

PUSHKAR

Prawdziwie indyjski problem: Święte krowy jedzą … śmieci :-( Jesteśmy w Pushkar. Świętym miejscu Hinduizmu. M.in. mieści się tutaj jedyna w Indiach świątynia Brahmy. Bazar pełen jest turystów i sklepów dla nich stworzonych :-) Na straganach wszystko do ubrania :-) Kolorowe koszule, kolorowe torby, kolorowe to i tamto :-) Szukamy tu swojego miejsca i najłatwiej idzie nam to “z boku” lub w jednej z 100 restauracyjek w których można zjeść nawet pizze ;-) Aż tak bardzo za europą nie tęsknimy żeby zaraz rzucać się na spagetti :-) ale na tybetańskie momo (pierogi) się połasiliśmy. Były oczywiście doskonałe bo gotowane przez kucharza z Tybetu :-) Rajastan wciąż jest dla nas miły. Ludzie tu ciężko pracują i nie maja czasu na przejmowanie się dwoma wariatami na rowerze. Zawsze jednak znajdą czas żeby siê uśmiechnąć :-) Jutro ruszamy dalej. Do Błękitnego Miasta – Jodhpur’u. Znów bocznymi drogami. Przez pustynie i małe wioski. Przez prawdziwe Indie :-) Ostatnio zrobiliśmy 140 km Główną Drogą. 3 pasy + pobocze. Pierwsze próby zdzierania z nas kasy ( w przydrożnych sklepikach i restauracjach ). To nie dla nas :-) Skoro możemy inaczej to chcemy inaczej … i robimy :-) A co :-) Ciepło pozdrawiamy !!! 100_2274_oio.jpg

robert | 27-November-2006 ---------- dodaj komentarz

PUSHKAR

Prawdziwie indyjski problem: ¶wiête krowy jedz± … ¶mieci :-( 

Jeste¶my w Pushkar. ¦wiêtym miejscu Hinduizmu. M.in. mie¶ci siê tutaj jedyna w Indiach ¶wi±tynia Brahmy. Bazar pe³en jest turystów i sklepów dla nich stworzonych :-) Na straganach wszystko do ubrania :-) Kolorowe koszule, kolorowe torby, kolorowe to i tamto :-) Szukamy tu swojego miejsca i naj³atwiej idzie nam to “z boku” lub w jednej z 100 restauracyjek w których mo¿na je¶æ nawet pizze ;-)

A¿ tak bardzo za europ± nie têsknimy ¿eby zaraz rzucaæ siê na spagetti :-) ale na tybetañskie momo (pierogi) siê po³asili¶my. By³y oczywi¶cie doskonale bo gotowane przez kucharza z Tybetu :-)

Rajastan wci±¿ jest dla nas mi³y. Ludzie tu ciê¿ko pracuj± i nie maja czasu na przejmowanie siê dwoma wariatami na rowerze. Zawsze jednak znajd± czas ¿eby siê u¶miechn±æ :-)

Jutro ruszamy dalej. Do B³±kitnego Miasta – Jodhpur’u. Znów bocznymi drogami. Przez pustynie i ma³e wioski. Przez prawdziwe Indie :-) Ostatnio zrobili¶my 140 km G³ówna Drog±. 3 pasy + pobocze. Pierwsze pRóby zdzierania z nas kasy ( w przydro¿nych sklepikach i restauracjach ). To nie dla nas :-) Skoro mo¿emy inaczej to chcemy inaczej … i robimy :-) A co :-)

Ciep³o pozdrawiamy !!!

100_2274_oio.jpg

robert i ania | 27-November-2006 ---------- komentarze: 5

RAJASTANSKA … ULGA

Przez piaski pustyni, w±skimi drogami dojechali¶my szczê¶liwie do Jaipur. Miasta nazywanego ró¿owym, ale jak zobaczycie na kilku fotkach raczej … czerwonego. Có¿ .. k³óciæ siê nie bêdziemy ;-)

[photopress:100_2017.jpg,full,pp_empty]

Wszystko uk³ada siê wspaniale. Jest spokojnie, kolorowo i sympatycznie. Wszyscy o nas dbaj± :-) Byle tylko by³o dobrze :-) W restauracyjkach, w hotelach gdy tylko powiemy ze wszystko jest dobrze s³yszymy czêste – dziêkujê. Z u¶miechem i bez natarczywo¶ci :-) Co¶ siê zmieni³o :-) Ludzie ? Czy to my, po pakistañskich przej¶ciach ( kilku ale “mocnych” ) jeste¶my inni ? Nie wiadomo – najwa¿niejsze ¿e cokolwiek to jest, dzia³a to na nasza korzy¶æ :-)

Masa wspania³ego wegetariañskiego jedzonka. Wszechobecne lassi ( czyli napój jogurtowy w którym Ania ju¿ siê zakocha³a ;-)), czyste (!) hoteliki i … znów sympatyczni ludzie. Kierowcy niemal nie tr±bi±, prawie zawsze na nas uwa¿aj± :-) dzieci siê ¶miej± i machaj±. Kobiety same “szukaj± kontaktu” i czêsto machaj±. Zdarza siê nawet ze wo³aj± “hello” co w Pakistanie by³o by nie do wyobra¿enia :-) Nie da siê ukryæ – kobiety na ulicy dobrze wp³ywaj± na ogólne zachowanie mê¿czyzn ;-)

Kolory i jeszcze raz kolory. Zapachy i jeszcze raz zapachy. Bêdziemy pisaæ o nich jeszcze nie raz :-) Ju¿ nied³ugo pojawia siê na zdjêciach :-) Bêdzie ich du¿o … oj bêdzie :-)

Przed nami zygzak przez Rajastan. Dobrze nam bardzo i niechêtnie st±d wyjedziemy … dalej :-)

Codziennie probujemy nowej potrawy. Nie musimy siê doszukiwaæ resztek miêsa bo ich tam na pewno nie ma :-) Nie musimy siê t³umaczyæ z wegetarianizmu :-) Zaraz idziemy na Thali … i na pewno bêdzie pyszne :-)

A ludzie dooko³a nas ¿yj± sobie zajêci ciê¿ko, bardziej sob± ni¿ nami. I dobrze. Oby zosta³o tak jak najd³u¿ej.

Nawet psy s± mi³e :-) I wielb³±dy … wszechobecne do tego stopnia ¿e …. ju¿ ich niemal nie zauwa¿amy ;-) Os³y wygl±daj± lepiej ni¿ w s±siednim kraju ;-) Mo¿e nie dostaj± tak czêstego lania jak u s±siadów ? Hmmm .. na takie wygl±daj±.

Ok … Ania idzie zaraz “kupowaæ sukienki” i idê jej potowarzyszyæ :-) Kto¶ j± musi kontrolowaæ :-) mamy ma³e sakwy a pokus setki :-) Jak ³atwo i ciê¿ko za razem byæ kobieta :D … ok .. czas uciekaæ :-)

Pozdrawiamy z przemi³ego Rajastanu. Ania przesy³a “gor±ce wibracje” a ja zapachy z niedalekiej restauracyjki !!!

Do przeczytañska za kilka dni.

nowe fotki TUTAJ i TUTAJ

robert i ania | 24-November-2006 ---------- komentarze: 4

AMRITSAR CZYLI KOLOROWY ZAWRÓT G£OWY

Pierwszy post z tego kolorowego kraju :-)
Jest nam dobrze, spokojnie i … kolorowo :-)
Kobiety na ulicach !! Na rowerach, na skuterach .. piêkne i kolorowe :-)
Koniec z pakistañskimi “szerwar-kamizami” :-) Teraz tylko kolory :-)

Za nami Z³ota ¦wi±tynia ;-) i “próbki” wegetariañskiego jedzonka.
Przed nami …. wszystko :-) Tak, wszystko jeszcze przed nami :-)

ps. kolory zaczê³y siê ju¿ na granicy :-) gdy dwie armie tragarzy biega³y po obu stronach granicy – pomarañczowi w Pakistanie i Niebiescy w Indiach.
Nosili setki worków z cebul± ( do Pakistanu ) i suszonymi owocami ( do Indii ). Spotykali siê dok³adnie NA granicy i podawali sobie te worki. ¯adnemu nie wolno by³o przekroczyæ TEJ granicy.
Pilnowali tego ¿o³nierze. I tak wêdrowa³y te worki – z g³owy na g³owê i truchcikiem po nastêpny :-/

Do przeczytania za jaki¶ tam czas :-)
och kolory kolory ….

robert i ania | 18-November-2006 ---------- komentarze: 5

Next Posts

Kalendarz

February 2012
M T W T F S S
« Oct    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
272829  

Posty wg Miesięcy

Posty wg Miejsc